> Wędrownicze Wyzwanie ‚2006

Wędrownicze Wyzwanie ‚2006

Październik’2006

Jakby mi ktoś powiedział, że robiona przez harcerzy impreza spdoba mi się najbardziej w tym sezonie, to pewnie bym potraktował te zapewnienia z równą powagą, jak deklaracje kandydatów w kampanii samorządowej. A tu – niespodzianka. Wędrownicze Wyzwanie to były zawodki bardzo krótkie, bardzo szybkie, ale i bardzo fajne. By utrzymać się w obowiązującej tej jesieni stylistyce, poniżej lista powodów, dla których warto było głosować (pardon – przyjechać ) na WW:

1. Termin – trafiony, bo akurat nic się w ten weekend ważnego nie działo

2. Dystans – liczba kilometrów jak z hipermarketowej przeceny (wg organizatorów – 99) czyli w sam raz na dłuższy trening, np. przed MPAR

3. Miejscówka – no, puszcza dziewicza czy górskie bezdroża to to nie były. Ale industrialny (czy miejscami mocno postindustrialny) klimat Górnego Śląska mi pasuje wyjątkowo. Może obiektywny nie jestem za bardzo, bo każda pliszka swój heimat chwali…

4. Trasa – na takim mikrym dystansie upchnąć rowerki, buta, kajaki i canoe (no i sznurki) to też wyczyn. Dodatkowo pikantny dodatek w postaci przejazdu kolejką linową w Parku Kultury; w zgodnej opinii Trezetowców i mojej przebiło to Fąferkową drezynę

5. Obsługa zawodów – mili ludzie, nawet, jak im się zwracało uwagę na jakieś błędy. Nie kłócili się, tylko przyjmowali na klatę i obiecywali szybko poprawić. Aż się nieswojo czułem

6. Fanty – teoretycznie miały być tylko dla skautów (bo to w końcu harcerska impreza), tymczasem intruzi spoza także oprócz uścisku dłoni załapali się na drobne upominki. Niby drobiazg, ale przecież nikt orgów nie zmuszał do nagradzania zespołów nieharcerskich

7. Fajny motyw na zakończeniu zawodów – o wystąpienie przed szereg zostali poproszeni wszyscy zawodnicy, którzy coś zgubili albo znaleźli na trasie czy w bazie. Do wykorzystania na innych imprezach

8. Przeprawa przez Brynicę od nich do nas… urodzonym na Śląsku nie muszę tłumaczyć, gorole i tak nie chwycą…

9. Żurek na przepaku. Poezja.

10. No i zupełnie subiektywna sprawa – super ściganko do samej mety. Ostatnio tak dobrze się bawiłem na Bieliku 2 lata temu

Było także kilka drobiazgów do poprawki ( źle ustawiony PK, faworki w kolorze maskującym na obowiązkowym odcinku) ale w sumie wrażenie bardzo pozytywne. Gdyby nie feralny kapeć na ostatnim rowerku, może chłopaków z Davis-Trezety (Maciek i Bartek – dzięki za pkt 10!) dałoby się ograć. Albo, co bardziej prawdopodobne, po prostu wjechalibyśmy na metę razem. Ale szczerze polecam WW jako świetną imprezę.

P.S.

Podul w drugim starcie drugi raz na podium (znowu na drugim miejscu)… No i mamy nowego napieracza w zespole. Szkoda chłopaka.

 

autor relacji: Igor Błachut

Powiązane newsy

  • Zgaś światło i odjazd…Zgaś światło i odjazd… Co widać kiedy zgaśnie światło? Kiedyś jak mi ktoś wyłączył światło, myślałem, że mi oczy pękły. Za to Kazia Sztuka zobaczyła białego kota, choć wszystkie koty po ciemaku są szare. Czary odprawia też Katarzyna Szczot zwana Kają, kilku aktorów oraz gwiazdy szerokiego formatu na pewno. Znalazło się też miejsce dla […]
  • Katamaran o ujemnej wyporności?Katamaran o ujemnej wyporności? Od jakiegoś czasu w żeglarstwie wielokadłubowym zaczęto wykorzystywać niesamowite, wręcz kosmiczne technologie materiałowe. Fakt, że trimaran Oracle potrafi frunąć nad wodą podparty dwoma płetwami, hydroskrzydłami...sam nie wiem jak to nazwać, świadczy o gigantycznych siłach jakie są w stanie wytrzymać […]
  • 200% normy, nagrody i narty200% normy, nagrody i narty Ta stachanowska zajawka na początek to wyraz uznania dla zawodników, którzy - używając frazy charyzmatycznych komentatorów sportowych - ostatnim rzutem taśmy zgłosili się na zawody. Przy okazji nastąpiły przetasowania - jedni z długiej na krótką, inni odwrotnie, ale, niech ta. Tak przy okazji - z tego, co […]
  • Do raportuDo raportu Wpierw w kwietniu zaczęła Czerwińska: „Nie chciałabym działać na wyprawach, podczas których ludzie nie dbają o siebie” i dodała „Zabrakło tlenu i koleżeństwa”. Później Jacek Teler: „Na podstawie przebiegu pierwszego (nieudanego) ataku szczytowego nasuwa się pytanie, czy aby na pewno oni grają w jednej […]
  • Żeglarski Puchar Świata we FrancjiŻeglarski Puchar Świata we Francji Tako się oto zdarzyło, iż w niedzielę wróciłem z Hyeres, gdzie przez tydzień zmagali się żeglarze specjalizujący się w klasach olimpijskich. Podzielę się ja z Wami moimi spostrzeżeniami okołożeglarskimi... A więc końcówka regat była zdecydowanie najbardziej ekstremalna. 36-godzinna podróż powrotna to jedno, a […]
  • O wbijaniu raka, dziaby i każdym mięśniuO wbijaniu raka, dziaby i każdym mięśniu Kinga Baranowska dociera do obozu III. Położony jest na wysokości 7200 m. Łatwo nie było, oj nie... 7 maja Dojście do obozu III na 7200 m, no i oczywiście wszystkie związane z tym czynności typu kopanie platformy, rozbijanie namiotów, żmudne gotowanie itd. Ciężka dla mnie ta droga. Nie wiem o co chodzi: czy o […]

Dodaj komentarz