> Piłka, Bronek i jutrzejszy finał

Piłka, Bronek i jutrzejszy finał

Rozgorzał w naszej warszawskiej siedzibie kolejny spór o sport zespołowy zwany piłką nożną. Jako, że jutro finały tej popularnej dyscypliny na kontynencie europejskimi, po raz drugi podzielimy się z Wami wnioskami z naszej dyskusji.

Pierwszy jest banalny, pieniądze. Środkowo-europejski kraj o długu publicznym przekraczającym 56% PKB zdecydował się gościć kilkanaście drużyn piłkarskich kosztem – jak czytamy – w „Gazecie Wyborczej”  – przeszło 120 mld zł. O ile dobrze pamiętamy cyferki, po odjęciu inwestycji drogowych, pozostaje 60 mld, z których jedynie 30 mld wróci do kieszeni podatnika, czyli budżetu państwa i to nie od razu, ale do końca 2015 r. Inni – jak Instytut Globalizacji – podkreślają, że przychody z imprezy mogą być jeszcze mniejsze, 200 mln w porywach do miliarda jak dobrze pójdzie. Sama Anna Applebaum nie zostawia na finansach Euro suchej nitki. Koszt budowy lub modernizacji ośmiu stadionów wyniósł – jak pisze –  9,5 mld zł, gdy przychody z biletów spodziewane są na 650 mln zł. Kiedy autostrady, dworce i nowe linie kolejowe nie znikną wraz z wyjazdem ostatniego kibica, to samo miejsce, gdzie mógł on wypić piwo na cześć swojego zespołu tak. Warszawa na Strefę Kibica wydała 24 mln zł. I ta informacja rzeczywiście nami wstrząsnęła. Pogodziliśmy się już, że mamy niezłego premiera, który kiedyś chciał zostać zawodowym piłkarzem. Myśmy chcieli i to nam zostało powtórzyć karierę Cousteau. Zdarza się. Ale w przeciwieństwie do premiera, nie staraliśmy się zalać wodą pół Warszawy w ramach krzewienia kultury fizycznej. Tym bardziej, że nasi piłkarze do orłów Górskiego już nie należą i nie dość, że dostali się do mistrzostw przez szatnię to jeszcze nie potrafili wyjść z grupy. Czasami zdarza się nam jednak być przedsiębiorcami. I oceniać ryzyko inwestycji. Przy takich szansach białoczerwonych wspomaganych nawet niezwykłym zapałem rodzimej publiczności, inwestycję w Euro uważamy za eufemistycznie mówiąc nietrafioną. Oczywiście tak jak Anna Applebaum pochylamy się nad entuzjazmem manikiurzystek, ale wydaje nam się, że taki sam zapał wywołał w nich pierwszy singiel Britney Spears. I to znacznie mniejszym kosztem.

Po drugie, skoro już Euro. Piłka rządzi naszym światem, czy tego chcemy czy nie. Bez względu czy Polacy grają, czy nie, znamy polskojęzycznych kibiców Arsenalu i Bayern Monachium. Wiemy, co wzbudza w niektórych godzina spędzona przed Eurosportem. Pytamy jednak, dlaczego odrobina mniejsza Strefa Kibica w Poznaniu, brak architektonicznego arcydzieła w Warszawie nie mógłby sfinansować kilku daleko mniejszych projektów, w których Polacy z ryzykiem praktycznie zerowym odniosą upragniony sukces.

Dzisiaj dwóch Polaków szykuje się do bicia rekordu świata w nurkowaniu głębokim. Obaj oficjalnie mówią już o 350 m, co jest naszym zdaniem, ambitne jeśli nie szalone. Bez względu na nasze zdanie, oba projekty się toczą. Dariusz Wilamowski trenuje w Austrii, Krzysztof Starnawski spędzi lipiec w Hranickiej Propasti. Co dla nich obu oznaczałbym milion złotych uszczknięty ze Strefy Kibica? W skrócie – wszystko. A przede wszystkim bezpieczeństwo. Z jednym z rekordzistów odbyliśmy krótką rozmowę telefoniczną, zastanawiając się między innymi jak sfinansować zejście robota do jednej z obiecujących jaskiń tak, aby Polak był odkrywcą tej najgłębszej. Poza sponsoringiem i chęcią producenta do wykazania się w warunkach tatrzańskich niewiele wymyśliliśmy. Ale Hanna Gronkiewicz-Waltz zapewne miałaby lepsze od nas pomysły.

W tle Euro Polacy wchodzą na K2. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, w końcu ponad 300 osób weszło na K2, gdyby nie fakt, że wchodzą tam po to, aby wejść jeszcze raz, ale zimą. I patrząc wstecz, na tych samych Polaków dzisiaj i w latach 80. jest bardzo duża szansa, że im się uda. Wierzy w nich prezydent Komorowski, który objął patronatem inicjatywę Artura Hajzera Polski Himalaizm Zimowy, wierzymy my. Czas aby uwierzył również potencjalny zawodowy piłkarz. W obu przypadkach nie trzeba stawiać autostrad ani stadionów. Już są. Stoją i góry, i srebrzy się ocean. Pojawia się oczywiście argument o całkowitej niesprzedawalności transmisji z Himalajów i Jeziora Garda. My pamiętamy inny przypadek. Jest taki sport, koszmarnie – zdaniem naszego przyjaciela Darka Urbanowicza – nudny, który nazywa się skoki narciarskie. Ostatni raz zabłysnęliśmy w nim w latach 70., na pewno zanim urodziła się zdecydowana większość kibiców, na olimpiadzie zimowej w Sapporo. I nagle, ni stąd ni zowąd pojawił się Małysz. I cała Polska, wszystkie polskie manikiurzystki wlepiały oczęta w telewizor z nadzieją, czym nasz Adam nas dzisiaj zaskoczy. I przez kilka ładnych lat omijało je rozczarowanie. Czy wydaje nam się, że chciałyby oglądać naszych na K2 lub Hranickiej? Wydaje nam się, że tak. I to za sumę 1200 razy niższą niż budżet Euro 2012.

Powiązane newsy

  • Otchłań raz jeszczeOtchłań raz jeszcze Jak przez mgłę widzimy scenę sprzed trzynastu lat, w której filmowana przez Jamesa Camerona łódź podwodna stacza się na dno Rowu Mariańskiego. Może nie łódź, ale jeden z ROV-ów? Chodzi oczywiście o "The Abyss" z 1989 r. Pamięć zawodzi, ale czas ją odświeżyć pierwszym z opublikowanych przez reżysera filmów z pokładu […]
  • Janusz Lukaszczyk o 47. samurajuJanusz Lukaszczyk o 47. samuraju Książka Stephena Huntera jest doskonałym przykładem mistrzowskiego połączenia zamierzchłej historii ze światem współczesnym. Dla tych, którzy chcą poznać Japonię daleką od stereotypów, może stanowić wyjątkową lekturę. Hunter przedstawia wręcz niewiarygodne losy głowni mieczowej wykonanej rękoma jednego z […]
  • Sebastian o TimieSebastian o Timie "Wyobrażam sobie jak w trójkę jedziecie na pace pickupa. Obok siedzą z automatami w rękach młodzi ludzie; wszyscy drą się a kierowca próbuje przecisnąć przeładowane auto przez zagruzowane ulice miasta. Aby na czas, aby do szpitala. Nie zdążył. Nigdy wcześniej nie słyszałem o Misracie ale całe twoje życie tkwiła na […]
  • MountainFilm po raz 31 w Telluride MountainFilm po raz 31 w Telluride Jeden z większych przeglądów filmów górskich na świecie odbywający się już od 1979 roku powróci po raz kolejny w dniach 28 - 31 maja do niewielkiego miasta Tellruide w Colorado. W tym roku ma zostać zaprezentowanych aż 75 filmów z całego świata. Więcej informacji o festiwalu znajdziecie na oficjalnej stronie […]
  • Książki, które czytamy: The warrior eliteKsiążki, które czytamy: The warrior elite "The warrior elite: The Forging of SEAL Class 228" Dicka Coucha należy w naszym świecie do tzw. lektur pomocniczych. Przykład pierwszy z brzegu to "Wszystko za Everest" Jona Krakauera, po którego przeczytaniu warto sięgnąć po Bukriejewa, Weathersa i Breashersa. Każda z nich być nie może nie zostanie sczytana […]
  • Nieprzebijalna dętka?Nieprzebijalna dętka? Pewnie każdemu chociaż raz zdarzyło się przebić dętkę. Taka usterka oznacza od razu definitywny koniec naszej jazdy rowerem. Jedyne co możemy zrobić z taką dętką to szybka wymiana na nową, albo załatanie dziury. Jeśli jednak nie mamy żadnej możliwości naprawy to jedyne co nam pozostaje to prowadzenie naszego […]
  1. Adam:

    Podpisuję się pod tym artykułem dwoma rękami. Warto wspomnieć o innych sportowcach, którzy mają ogromny talent, możliwości, a brakuje im kasy. I to czasami chodzi nawet o kilkaset tysięcy 🙁

    • Choć piłka też jest chyba ważna 🙂

Dodaj komentarz