> Leszek Cichy poleca Zaginionego

Leszek Cichy poleca Zaginionego

Premiera „Zaginionego” już za rogiem, pierwsze egzemplarze powinny trafić do nas 9 listopada i chcieliśmy podzielić się z wami wypieszczoną przedmową Leszka Cichego do polskiego wydania. Proces powstania tekstu był długi, nadzór autorski skrupulatny, ale fajnie wyszło. Naprawdę.

– „Panie Mallory, dlaczego chce pan zdobyć Everest?”
– „Dlatego, że istnieje”.

Ta odpowiedź na pytanie nowojorskiego dziennikarza przeszła do historii i przez lata całe była tarczą, za którą chowaliśmy się przed nagabywaniem dziennikarzy. Jeździliśmy na kolejne wyprawy, na inne ośmiotysięczniki i tylko modyfikowaliśmy odpowiedź.

Bo dla Mallory’ego nie istnienie Mount Everestu było usprawiedliwieniem, ale to, że ten szczyt to cel niezdobyty i nie stanęła na nim jeszcze stopa człowieka. A gdy my jechaliśmy pokonywać himalajskiego olbrzyma, zdobytego już wcześniej, to jechaliśmy, by go pokonać go inną, nową, trudniejszą drogą albo, tak jak polska wyprawa na Mount Everest, dokonać pierwszego zimowego wejścia na najwyższy szczyt ziemi.

George Mallory był i pozostał dla himalajskich wspinaczy nie tylko romantycznym bohaterem, legendą, wzorcem, lecz także postacią, której dokonaniami mierzyliśmy własne cele, marzenia i osiągnięcia. Był ambasadorem kilku pokoleń wspinaczy w rozmowach z rządami państw o zezwolenie na wspinaczkę i ze sponsorami o finansowaniu kolejnych wypraw. Ale był kimś jeszcze ważniejszym, w tych najtrudniejszych chwilach, kiedy przychodziło samemu sobie odpowiedzieć na pytania: Czy jechać na kolejną trudną, niebezpieczną wyprawę? Czy podejmować ryzyko? Czy to ma sens? Wtedy na myśl przychodził Mallory. Tak, On by pojechał i podjął wyzwanie.

Bo też i postać George’a Mallory’ego była, a właściwie też jest, godna podziwu. Podziwiamy Go nie tylko jako wspinacza, lecz także jako wspaniałego człowieka – romantyka, ale chodzącego twardo po ziemi, pełnego ciepła i miłości do żony i rodziny, ale zgłaszającego się na ochotnika do udziału w wojnie. W wojnie, która zabrała Mu parę lat życia i na której ranny o mało nie zginął.

Jednak legenda Mallory’ego to ta wyprawa na Mount Everest z roku 1924. To podczas niej właśnie wraz z Irvine’em wyruszyli 8 czerwca w kierunku szczytu. Z tej próby ataku szczytowego nigdy nie wrócili. Pozostała jednak niepewność, czy zawrócili, czy też wracali ze szczytu Góry Gór?

No cóż, w zasadzie wszyscy eksperci i przytłaczająca większość himalaistów nie uważa zdobycia przez Mallory’ego i Irvine’a Mount Everestu w 1924 roku za możliwe. Logicznych i racjonalnych powodów jest wiele.

Po pierwsze, obrana przez Mallory’ego droga stwarza olbrzymie trudności. Drugi uskok grani to prawie pionowa 30-metrowa ściana na wysokości 8570 metrów, bez możliwości obejścia. Alpiniści chińscy pokonali drugi uskok w roku 1975, korzystając ze składanych aluminiowych drabin. Zresztą o trudnościach tego miejsca świadczy sam film. Conrad Anker, świetny współczesny wspinacz, dla pokonania tego odcinka zdejmuje historyczny sztafaż i zakłada nie tylko ciepły kombinezon puchowy, superciepłe i lekki buty wspinaczkowe, lecz także współczesne 12-zębne raki. A i tak jego pierwsza próba kończy się odpadnięciem i od upadku w przepaść ratuje go tylko dobra, współczesna asekuracja z liny nylonowej.

Po drugie, nie znaleziono NIGDY jakichkolwiek śladów bytności człowieka powyżej drugiego uskoku przed pokonaniem go przez chińskich wspinaczy. Trasę tę od tego czasu przeszło kilkuset himalaistów i NIKT nic nie znalazł. Czekan Mallory’ego lub Irvine’a znaleziono na grani w 1933 roku na wysokości 8450 m, a więc poniżej drugiego uskoku.

Poza tym Mallory i Irvine mieli ze sobą latarki i pochodnie magnezjowe. W przypadku przymusowego biwaku, wobec braku łączności radiowej, dawaliby sygnały świetlne. Mimo pogodnej nocy z 8 na 9 czerwca 1924 roku nikt z uważnych obserwatorów, będących ich towarzyszami niepokojącymi się ich losem, niczego nie zauważył.

Ale najważniejszym argumentem za niezdobyciem przez Mallory’ego i Irvine’a Góry Gór jest miejsce znalezienia ciała Mallory’ego.

Ciało Mallory’ego znaleziono 1 maja 1999 roku na wysokości 8150 metrów na tarasach poniżej i w linii spadku drugiego uskoku. Jest oczywiste, że gdyby byli na szczycie, to wobec ogromu drogi, zmęczeni, niedotlenieni i po ciężkiej nocy nie wróciliby aż tak nisko. Zdecydowanie biwakowaliby powyżej najtrudniejszego miejsca, a więc powyżej drugiego uskoku i bliżej wierzchołka. Zejście rozpoczęliby po wschodzie słońca, a więc zdecydowanie później niż po 5 rano. Zegarek Mallory’ego zatrzymał się więc kilka minut po 17 wieczorem, 8 czerwca 1924 roku.

Czy to całkowicie i definitywnie rozstrzyga o pierwszeństwie na Dachu Himalajów ?

W zasadzie tak, ale jednak przy ciele Mallory’ego nie znaleziono aparatu fotograficznego i zdjęcia Ruth. A to zdjęcie żony obiecał zostawić na samym wierzchołku. Zgubił ?

No cóż, wątpliwości i piękna legenda niech trwają. Na tym polega ich urok i czar.

Leszek Cichy (ur. 1951) – polski alpinista, geodeta, od 1977 roku pracownik naukowy Politechniki Warszawskiej, po 1989 roku bankowiec i finansista. Wspólnie z Krzysztofem Wielickim wszedł po raz pierwszy zimą na Everest w 1980 roku. Jest autorem nowych dróg w górach wysokich. Jak pierwszy Polak skompletował Koronę Ziemi.

Powiązane newsy

  • Nocny Krzemień okiem greenhorna czyli chłopaki nie płacząNocny Krzemień okiem greenhorna czyli chłopaki nie płaczą Listopad'2006 Kasia, która dotychczas startowała w rajdzie raz (Bielik 3 lata temu, nie dotarliśmy do mety) poważyła się na start w harcerskim nocnym rajdzie w Poznaniu. Poniżej impresje z tej wycieczki; kursywą zaznaczono wyjaśnienia naocznego świadka… Chłopaki nie płaczą - ja tak (ale dopiero na ostatnich […]
  • Kinga na Evereście?Kinga na Evereście? Po udanym wejściu na Lhotse, Kinga Baranowska w rozmowie z goryksiazek.pl przyznała, że myśli o wyprawie na Everest mimo - jak to określiła - "niefajnej legendy". "Z Lhotse jest wspaniały widok na Mount Everest. Everest jako taki nigdy mi się nie podobał, ponieważ ma bardzo niefajną legendę. Ale oglądając go z Lhotse […]
  • Czarna Maska powraca!Czarna Maska powraca! Pamiętacie Czarną Maskę z kursów nurkowania technicznego? Nie? Krótkie przypomnienie. Zakładacie swój zwykły, ważący 60 kilo kombinezon roboczy z flaszkami, ale zamiast ukochanych podwodnych rajbanów uczynna ręka podaje wam maskę dokładnie zaklejoną czarną taśmą. Co więcej jej spasowanie z twarzą zawsze powoduje […]
  • Adventure RacingAdventure Racing To dyscyplina ze wszech miar długodystansowa. Nie określono definicji najkrótszego rajdu, ale mamy tu na myśli kilkadziesiąt kilometrów. Na świecie organizowane są wyścigi na dystansach przekraczających 500-600 kilometrów. Znane są przypadki zawodów mierzących ponad 1000 km, ale to już są zjawiska […]
  • Adventure RacingAdventure Racing To dyscyplina ze wszech miar długodystansowa. Nie określono definicji najkrótszego rajdu, ale mamy tu na myśli kilkadziesiąt kilometrów. Na świecie organizowane są wyścigi na dystansach przekraczających 500-600 kilometrów. Znane są przypadki zawodów mierzących ponad 1000 km, ale to już są zjawiska kliniczne. O co […]
  • Książki, które kochamy ale ich nie wydamyKsiążki, które kochamy ale ich nie wydamy A także książki, których nie kochamy, ale je czytamy. Orientujcie się już pewnie, co nas/was czeka w najbliższych miesiącach. Wojna Restrepo, njusów na ten temat był podsufit, aż do obrzydzenia, Po omacku - rzecz o superjaskiniach w 2 tygodnie później, Wyprawa dla szaleńców o rejsie dookoła świata, Helikopter w ogniu […]

Dodaj komentarz