> Książki, które czytamy: The warrior elite

Książki, które czytamy: The warrior elite

„The warrior elite: The Forging of SEAL Class 228” Dicka Coucha należy w naszym świecie do tzw. lektur pomocniczych. Przykład pierwszy z brzegu to „Wszystko za Everest” Jona Krakauera, po którego przeczytaniu warto sięgnąć po Bukriejewa, Weathersa i Breashersa. Każda z nich być nie może nie zostanie sczytana do imentu, ale daje pogląd na tragedię z 1996 r. Tak samo jest z Dickiem Couchem, nadwornym hagiografem Navy Seals, który szkolenie amerykańskich wojowników relacjonuje dosłownie godzina po godzinie. Brak mu talentu Jungera i Krakauera a obrazy i zdarzenia zbyt rzadko wywołują jakąkolwiek refleksję. Często natomiast łapiemy się na przemożnej chęci – jak to bywa w trakcie oglądania telewizyjnych dokumentów – zastąpienia Coucha i zadaniu kilka pytań bohaterom opowieści. Pytań na tyle oczywistych, że wydaje nam się, iż autor musiał przechodzić podobne młodym wojownikom zaćmienie w trakcie wielokrotnego nurzania się w zimnej wodzie.

Na jedną rzecz Couch zwraca uwagę, która i nas zaciekawiła. Otóż wśród kończących tzw. Hell Week, 5 dni i nocy nieprzerwanego morderczego treningu, przeważają młodzi mężczyźni o wzrośnie ok. 180 cm, praktycznie pozbawieni tatuaży. Natomiast zaczynają go wytatuowane dryblasy. Fenomen ten, nie mówimy o wzroście, ale o tatuażach, jest powszechny w niektórych znanych nam środowiskach. Na początku byliśmy przekonani, że tatuowanie ciała jest jakimś rodzajem rytualnego atawizmu, później oznaką przynależności do grupy, potem uzyskaniem kontroli nad własnym ciałem, wreszcie – i tu Couch nas wspiera – poszukiwaniem tożsamości. Zdaniem naszego autora, adepci wojennego rzemiosła nie akceptują siebie, szukają identyfikacji. Tatuaż daje taką tożsamość, przeobrażamy się, ale jest to przeobrażenie niepełne, pozorne i dlatego szkoła charakteru jaką jest szkolenie BUD/S a w szczególności wspomniane 5 dni piekielnego tygodnia nie zostawia na nas suchej nitki. Dosłownie i w przenośni.

Powiązane newsy

  • W paszczy diabła, czyli rajdowa Formuła 1W paszczy diabła, czyli rajdowa Formuła 1 Listopad'2007  Mark Webber Challenge Zgodnie z zapowiedzą, relacjonujemy przebieg rozgrywanego na Tasmanii Mark Webber Challenge. Z góry uprzedzam - będziemy się koncentrować na występie teamu Lonely Planet, którego nawigatorem jest Piotrek Czajkowski. No i bazujemy w dużej mierze na tym, co doniesie nam […]
  • Kuszenia ciąg dalszyKuszenia ciąg dalszy   Taka nam się sympatyczna rywalizacja rozpoczęła; sponsorzy licytują, kto fajniej dopieści czempionów naszego Rajdu. Wczoraj dość ogólnie opowiadaliśmy o nagrodach, jakie zamiaruje przeznaczyć dla zawodników Deuter.  Dziś do ataku medialnego ruszyli inni mecenasi, z czego się bardzo cieszymy. Prawie tak samo, jak […]
  • Niesamowita rzecz dla miłośników wspinaczkiNiesamowita rzecz dla miłośników wspinaczki Firma Climbstation storzyła coś, co prawdziwego  miłośnika wspinaczki powinno przyprawić o szybsze bicie serca. Mierzy 150 cm szerokości, 6,5 m długości i posiada 90 różnego kształtu uchwytów do wspinania. Hydrauliczny mechanizm wychylny pozwala regulować kąt nachylenia powierzchni wspinaczkowej między -30 a +15 […]
  • Piłka, Bronek i jutrzejszy finał Rozgorzał w naszej warszawskiej siedzibie kolejny spór o sport zespołowy zwany piłką nożną. Jako, że jutro finały tej popularnej dyscypliny na kontynencie europejskimi, po raz drugi podzielimy się z Wami wnioskami z naszej dyskusji. Pierwszy jest banalny, pieniądze. Środkowo-europejski kraj o długu publicznym […]
  • Janusz Lukaszczyk o 47. samurajuJanusz Lukaszczyk o 47. samuraju Książka Stephena Huntera jest doskonałym przykładem mistrzowskiego połączenia zamierzchłej historii ze światem współczesnym. Dla tych, którzy chcą poznać Japonię daleką od stereotypów, może stanowić wyjątkową lekturę. Hunter przedstawia wręcz niewiarygodne losy głowni mieczowej wykonanej rękoma jednego z […]
  • Kinga na Evereście?Kinga na Evereście? Po udanym wejściu na Lhotse, Kinga Baranowska w rozmowie z goryksiazek.pl przyznała, że myśli o wyprawie na Everest mimo - jak to określiła - "niefajnej legendy". "Z Lhotse jest wspaniały widok na Mount Everest. Everest jako taki nigdy mi się nie podobał, ponieważ ma bardzo niefajną legendę. Ale oglądając go z Lhotse […]

Dodaj komentarz