> Gorące wieści z Nepalu

Gorące wieści z Nepalu

A więc słowo ciałem się stało. Kinga B. w Kathmandu. My przed kompami… Taka to zabawa. Jakby ktoś coś robił fajnego, dawajcie znać koniecznie. Tymczasem pure czy fryty, bo mam niusa?

„04.04.2009
W Kathmandu. To już moja piąta wizyta w tym mieście. Jadąc z lotniska przez znajome uliczki, pomyślałam sobie, że bylam tu zaledwie kilka tygodni temu i że znam to miasto coraz lepiej… i coraz bardziej „domowe” mi się wydaje.
Ze znajomymi poumawiałam się w konkretnych knajpkach z kilkutygodniowym wyprzedzeniem i mimo że telefony za bardzo nie działają, wszyscy przychodzą o wyznaczonej godzinie, w wyznaczonym dniu na umówione miejsce. Chyba tutaj człowiek zaczyna inaczej funkcjonować.
Moj depozyt czekał tu na mnie od zeszłej jesieni, od ekspedycji na Manaslu. Wysłałam więc w cargo zaledwie coś do jedzenia, by mieć polskie wiktuały na stole, szczególnie podczas Wielkanocy. (coś wiemy na ten temat:) – pięć pudełek z ptasim udojem – dopowiedziane przez 360st.)

Na wyprawę jadę z grupą hiszpańską, kórej liderem jest Oscar Cadiach. Poprawniej byłoby powiedzieć katalońsko-baskijska, ale jest też jedna osoba z Andory. Razem jest nas dziewiątka.”

Jeśli ktoś sobie winszuje sobie sprawdzić kto przyłożył się do wyprawy, oto proszę bardzo LINKA.

Powiązane newsy

  • Lenistwo błogieLenistwo błogie W końcu zasłużony w pełni dzień odpoczynku w bazie pod Kanczendzongą. O burzy z błyskawicami, święcie na Kaszubach i braku wyrzutów sumienia... 3 maja Dzień w bazie. Czuję że to zasłużony dla mnie odpoczynek. Z przyjemnością nie robię nic. Dużo jem, śpię i czytam. Ciągle zła pogoda z czego się cieszę i nie mam […]
  • Koreanka w czapce niewidceKoreanka w czapce niewidce Kinga Baranowska ma się zdecydowanie lepiej. W bazie zaczyna się ruch przed akcją górską... 24 kwietnia Pierwsza noc cała przespana bez kaszlu. Cieszę się bardzo. W końcu też odważyłam się umyć po paru dniach głowę. Czuję się jak nowo narodzona. Ale trzeba uważać, bo zdrowa do końca nie jestem. Nasze bagaże […]
  • Bieszczadzka ciuchciaBieszczadzka ciuchcia luty 2008 Nie rajd, jeno wyprawa. Ale turystyka zdecydowanie nie orbisowska... „…stara i śmieszna troszkę…” - piosenkę o bieszczadzkiej ciuchci znają pewnie wszyscy, którzy mają za sobą przeszłość harcersko-turystyczną. Tym, którzy utworu owego nie pomną, streszczę pokrótce - podmiot liryczny z niejakim […]
  • Kinga już w Kathmandu!Kinga już w Kathmandu! Docierają do nas informacje prosto z frontu. Kinga Baranowska, która wyruszyła po swoje kolejno "orle pióro", czyli szósty już ośmiotysięczik, dotarła do Kathmandu i cieszy się zdrowiem. Wszystko wskazuje na to, że Kinga zachowuje zdrowie i spokój w oczekiwaniu na kargo... Zdam jeszcze sprawę z dwóch spraw. Otóż […]
  • Zjazd do bazy…Zjazd do bazy… Tak się kiedyś mówiło, kiedy człowiekowi odcięło fabrykę, nie miał sił, albo po prostu przesadził trochę z wyskokami potrunkowymi. W przypadku Kingi B. powrót do bazy to nic innego jak regeneracja po wyczerpującej aklimatyzjacji w obozie III na wysokości 7200 m... 9 maja Powrót bezpośrednio z trójki. Czuję jakby […]
  • Flekmus najszybszy w kieracie!!!Flekmus najszybszy w kieracie!!! maj'2008 Stoi tu napisane o V Limanowskim Bardzo Ekstremalnym Maratonie Pieszym Kierat 2008 100 kilosów na butach. Bagatela! Podczas, gdy jedni zajmują się chodzeniem na łatwiznę (Igor walczy ze sprawami organizacyjnymi w Bytowie i okolicach:), inni postanowili się trochę spocić, skatować się weekendowo […]

Dodaj komentarz