> Ekstremalne OrA�y…

Ekstremalne OrA�y…

.. czyli Rajd OrA�a, wrzesieA�’2006

Organizowane przez Jurka Kryjomskiego iA�jego ekipA� zawody naleA?A� do bardzo silnej wA�naszym kraju a�zfrakcji ornitologiczneja�? rajdA?w. WyrA?A?niamy tutaj OrA�a Bielika (Uznam/Wolin, WiechoR), Trzy OrA�y (okolice Szczecina, Zbyszek SkierczyA�ski) no iA�wreszcie OrA�a Ekstremalnego, czyli wA�aA�nie imprezA� Jurka, zwyczajowo odbywajA�cA� siA� wA�okolicach Chrzanowa.
RA?A?nie ludzie na mieA�cie gadali; jedni, A?e fajnie, inni, A?e nie do koA�ca. Ale zA�ludA?mi to rozmaicie bywa, aA�A?e dawno nie byA�em na wuefie, to miaA�em ochotA� siA� odrobinkA� spociA� wA�A�adnych okolicach. A�eby zaA� dodaA� nieco pieprzu do caA�ego przedsiA�wziA�cia, to umA?wiA�em siA� na wspA?lny start zA�debiutujA�cymi wA�rajdach znajomymi. Niby szkoda wA�tak brutalny sposA?b traciA� kolegA?w, ale trochA� to sami chcieli.

Ola, Artur iA�Jacek dali siA� uwieA�A� opowieA�ciom typu a�zjak to fajnie jest na rajdacha�? podczas wspA?lnego pobytu na kajakach wA�Wietrznicy. Trudno; klamka zapadA�a, wpisowe zapA�acone, stajemy na starcie. WybraliA�my trasA� idealnA� na debiut: niespeA�na 130 km, przewyA?szenia 1,5 km (teoretycznie, jak siA� potem okazaA�o). Mocni goA�cie (Nawigatorzy, Plan) A�cigajA� siA� na dwa razy dA�uA?szym dystansie. TamtA� trasA� wybraA�o takA?e kilka innych zespoA�A?w, ktA?rych zaA�dobrze nie kojarzA�. Limity sA� doA�A� surowe, wiA�c nachodzi mnie refleksja, A?e chyba przeczytali oA�jednA� ksiA�A?kA� na temat asertywnoA�ci zaA�duA?o.

No, ale my tu gadu-gadu aA�adrenalina wylewa siA� uszami. Tradycyjnie juA? start na AR to malownicza sprawa: na trzy-cztery wszyscy ruszajA� zA�kopyta zA�obA�A�dem wA�oczach. Tutaj jest oA�tyle ciekawiej, A?e impreza rozpoczyna siA� od parkowego biegu na orientacjA�. Park jest chyba zabytkowy, jakiA� kilometr kwadratowy wokA?A� XIX-wiecznego paA�acu wA�MA�oszowej, gdzie byA�o centrum zawodA?w. 18 punktA?w, scorelauf. AA? A?aA�ujA�, A?e biegaA�em, zamiast siA� temu przyglA�daA� zA�boku. Na szczA�A�cie przy punktach peA�en Wersal; nie ma przepychanek iA�walki na A�okcie oA�perforatory. Buniol jest niepocieszony.

KoA�czymy score – oA�dziwo – na 2 miejscu wA�caA�ej stawce, niewiele zaA�Mirkiem iA�PawA�em zA�Nawigatora. Jeszcze bardziej cieszy, A?e nikt siA� nie zgubiA� – wA�koA�cu byA�o nas czworo do pilnowania siA� nawzajem. Spokojnie przebieramy lakierki na rowerowe (liderzy to nie nasza, powiedzmy, kategoria) iA�przepuszczajA�c jeszcze PLANowcA?w wyjeA?dA?amy na etap pedaA�owany. Pierwsza okazja, A?eby przyjrzeA� siA� lepiej mapie; solidna, Compassowa robota. Pierwsze kilka przelotA?w mamy takie same, jak seniorzy iA�weterani (czyli najdA�uA?sza trasa). W zwiA�zku zA�tym mijamy siA� na dojazdach do PK zA�RafaA�em iA�Danielem (PLAN), ktA?rzy wespA?A� zA�JustynA� iA�KrzyA�kiem (PLAN-Nawigator) razem pokonali caA�A� trasA�. Jest takA?e Roman zeA�SA�awkiem, czyli weterani zA�Compassu. No, ci przynajmniej doskonale wiedzA�, czego siA� po tej mapie spodziewaA�. Mirek iA�PaweA� depnA�li na tyle mocno, A?e juA? ich nie widaA�.

Sielankowy klimat zburzyA�em sam. SzA�o zbyt A�atwo, wiA�c zadysponowaA�em autorski wariant na trzeci PK. MoA?e iA�fajny, ale realizacjA� nieco utrudniA�a zanikajA�ca A�cieA?ka. W efekcie jechaliA�my borem, lasem, przeklinajA�c sobie czasem, na zasadzie a�zkierunek mniej-wiA�cej graa�?. To jedno zA�moich ulubionych powiedzonek zA�teki nawigatora. ByA�em oA�tyle bezkarny, A?e moi kompanioni nie mieli ani mapy, ani nawet ochoty sprawdzaA�, co sknociA�em. Cudownie; ufni jak dzieci. SzczA�A�liwie tych kilka kilometrA?w, ktA?re doA�oA?yliA�my, byA�o do przejechania asfaltem iA�nawet miejscami zA�gA?rki. Tyle tylko, A?e siA� znowu tA�oczno zrobiA�lo wA�okolicach punktu. Wtopa kosztowaA�a nas przynajmniej zA�kwadrans.

Potem obyA�o siA� bez wA�asnych pomysA�A?w. Trasa wA�drowaA�a ciekawie; to lasy, to pola, to okolice kombinatu wA�Sierszy, to centrum Chrzanowa. Za miastem kajakowe intermezzo; Ola zA�Podulem odpoczywajA�, Buniol iA�ja wsiadamy. Kajak – jak kajak, doA�A� pancerny plastik. Chwytam wiosA�o; oA�Jezu NazareA�ski! MaA�o mi rA�ki nie oberwaA�o. WaA?y zA�caA�A� pewnoA�ciA� wiA�cej, niA? mA?j rower. A wcale nie jest wycieniowany. CaA�e szczA�A�cie, A?e ten zalewik jest taki maA�ya��

a�zZwalniasz, zwalniasz! a�? – Buniol ma swoje piA�A� minut. KoA�czymy ten odcinek wA�ekspresowym tempie. No, poczekajmy do pieszego, to siA� odegram. Wsiadamy na rowerki iA�jedziemy dalej. Mijamy znakomice prezentujA�cy siA� wA�sA�oA�cu zamek Tenczyn; trzy lata temu punkt staA� wA�tym samym miejscu podczas wiosennego Outdoormana. Przeskakujemy nad jednA� zA�niezliczonych polskich austostrad iA�dojeA?dA?amy do ZS-u, czyli wspinaczki. Tym razem wA�rolach gA�A?wnych Podul iA�Buniol, szukajA�cy bliA?szego kontaktu zeA�skaA�A� wA�skarpetkach. SA�usznie; szkoda SPD-A?w na drapanie siA� po kamieniach.

Robi siA� coraz cieplej. Do tego sztajcha wyjA�tkowo sztywna; zaczynamy siA� trochA� martwiA� oA�OlA�. Pojawia siA� wA�koA�cu, ale wyglA�daA�a juA? wA�A?yciu lepiej. Pocieszam siA�, A?e zaA�chwilA� dojedziemy do biegu na orientacjA�, to sobie dziewczyna odpocznie. Przynajmniej od roweru. Biegowa traska zresztA� zaczyna siA� przyjemnie; trochA� wA�dA?A�, trochA� pA�asko. No, ale jak siA� spada wA�dA?A�, to potem trzeba tyle samo urobiA� do gA?ry. JuA? nie biegniemy; mimo to dopA�dzamy naszych rywali zA�kategorii. Z PawA�em biegaA�em wA�klubie kilkanaA�cie lat temu. Teraz zaA� miaA�em okazjA� zobaczyA�, jak malownoczo zwaliA� siA� zA�kilkumetrowej skaA�y, po czym spokojnie wstaA� iA�siA� otrzepaA�. Na filmie pewnie bym grymasiA�, A?e tandetny efekcik; tutaj byA�em zadowolony, A?e tak wyszA�o.

Pod koniec orientacji, oA�dziwo – na podbiegu – Ola wyraA?nie odA?ywa. KoA�czymy ten biegowy przerywnik na drugim miejscu, razem zA�ekipA� PawA�a (Peritus). Liderzy juA? odjechali na ponad pA?A� godziny, ale mamy inne zmartwienia. Na przykA�ad – ostatni podjazd na trasie. Taki fajny: dA�ugi, sztywny iA�w sA�oA�cu. ChociaA? po asfalcie. W koA�cu ponownie trafiamy do paA�acu wA�MA�oszowej iA�po krA?tkim popasie (podawano makarony, miA�sa oraz ogA?rki. Napoje rozmaite; widziaA�em nawet piwo) zaczynamy napA?r zA�buta.

Nigdy specjalnie nie lubiA�em rysunkowych zagadek typu: a�zwytA�A? wzrok iA�znajdA? 5 szczegA?A�A?w..a�?. Odcinek specjalny na trasie Open do zA�udzenia przypominaA� taki quiz. Dobrze, A?e wA�lesie byA�o jasno iA�dobrze, A?e szliA�my ten fragment trasy wA�szA?stkA� (czyli nasza ekipa iA�Peritusy). DziA�ki temu odnajdywanie wyznaczajA�cych trasA� faworkA?w idzie szybciej. Podul jest czempionem; wA�trudnych momentach (czyli prawie caA�y czas), kiedy staliA�my po szyjA� wA�jakichA� chaszczach, bez pomysA�u, gdzie szukaA� nastepnej wstA�A?ki, gromko wykrzykiwaA� :a�?Jest!a�?. Przy okazji zaprzepaA�ciA� A?yciowA� szansA�, bo powinien – korzystajA�c zeA�szczA�A�cia – koniecznie tego dnia zagraA� wA�Totka.

SA�dziA�em, A?e po oesie to bA�dzie juA? koniec dodatkowych atrakcji, ale byA�em wA�bA�A�dzie. Na nastA�pny punkt przebijamy siA� najpierw przez las, by koA�czyA� szosA�. Biegniemy, biegniemy, czas mija, juA? jakieA� pA?A� godziny zA�czego kilkanaA�cie minut truchtem. A wA�opisie trasy przelot oszacowany naa�� 2 kilometry. ZwaA?ywaszy, A?e Olka kiedyA� siA� A�cigaA�a na bieA?ni na podobnym dystansie, to chyba wA�aA�nie walnA�A�a A?yciA?wkA� inaczej. DzielA� siA� tym spostrzeA?eniem iA�momentalnie Buniola chwyciA�a kolka.

Kolejne punkty idA� sprawnie; Buniol pozwala sobie na bezczelne uwagi, sugerujA�c, A?e hol powinien byA� napiA�ty iA�A?ebym wA�zwiA�zku zA�tym biegA� nieco szybciej. Robi siA� ciemno iA�chA�odno, ale do koA�ca coraz bliA?ej. Jeszcze zjazd zA�byA�ego kamienioA�omu wA�centrum Trzebini (obecnie kapielisko a�zBalatona�? – skA�d oni biorA� te nazwy) iA�docieramy do ostatniego PK. Pod krzyA?em na szczycie gA?rki nie ma wprawdzie lampionu, sA� zaA�to czterej mA�odzieA�cy iA�jakieA� 20 a�sa�?A?ubrA?wa�?. Szukamy punktu razem; wprawdzie nie znajdujemy (nic dziwnego, skoro go nikt nie postawil) ale wybiegamy bogatsi oA�kilka prawdziwych, mA�skich przyjaA?ni. Na odcinku do mety hol juA? nie jest potrzebny (mA?wiA�em, A?e to sprawa psychya��.). ZA�oA?ony naprA�dce zespA?A� Adventura-Gliwice koA�czy wA�chwale na drugim miejscu zeA�stratA� do zwyciA�zcA?w okoA�o 50 minut.

A teraz memento: drogie dzieci, uwaA?ajcie, zA�kim pijecie na wakacyjnych wypadach. Bo moA?na trafiA� na perfidnego naciA�gacza, ktA?ry zmarnuje wam potem kilkanaA�cie godzin A?ycia na zawodach. Albo iA�jeszcze wiA�cej, jak siA� odpowiednio wczeA�niej nie zraziciea�� aA�na to siA� wA�tym przypadku chyba nie zanosi..

Adventura-Gliwice: Ola Popiel, Artur Bucki (Buniol), Jacek Podulka (Podul), Igor BA�achut. Wszyscy zA�Gliwic
P.S. Aha, aA�same zawody bardzo fajne. Najmniej podobaA� mi siA� dojazd, bo zA�Warszawy kulaA�em siA� ponad 7,5 h. Potem byA�o juA? tylko lepiej.

autor relacji: Igor BA�achut

Powiązane newsy

  • 200% normy, nagrody i narty200% normy, nagrody i narty Ta stachanowska zajawka na poczA�tek to wyraz uznania dla zawodnikA?w, ktA?rzyA�-A�uA?ywajA�c frazy charyzmatycznych komentatorA?w sportowych - ostatnim rzutem taA�my zgA�osili siA� na zawody. Przy okazji nastA�piA�y przetasowania - jedni z dA�ugiej na krA?tkA�, inni odwrotnie, ale, niech ta.A�Tak przy okazji - z […]
  • Samotny spA�yw po WiA�le kajakiemSamotny spA�yw po WiA�le kajakiem 5 marca znany podrA?A?nik Marek KamiA�ski ma rozpoczA�A� samotny spA�yw kajakiem po WiA�le. Wyprawa ma potrwaA� okoA�o dwA?ch tygodni, podczas ktA?rych przepA�ynie on 959 kilometrA?w. Jak poinformowaA�a Ewelina Ewertowska z Fundacji Marka KamiA�skiego, start nastA�pi w okolicach OA�wiA�cimia na tzw. kilometrze […]
  • Adventure RacingAdventure Racing To dyscyplina ze wszech miar dA�ugodystansowa. Nie okreA�lono definicji najkrA?tszego rajdu, ale mamy tu na myA�li kilkadziesiA�t kilometrA?w. Na A�wiecie organizowane sA� wyA�cigi na dystansach przekraczajA�cych 500-600 kilometrA?w. Znane sA� przypadki zawodA?w mierzA�cych ponad 1000 km, ale to juA? […]
  • Adventure RacingAdventure Racing To dyscyplina ze wszech miar dA�ugodystansowa. Nie okreA�lono definicji najkrA?tszego rajdu, ale mamy tu na myA�li kilkadziesiA�t kilometrA?w. Na A�wiecie organizowane sA� wyA�cigi na dystansach przekraczajA�cych 500-600 kilometrA?w. Znane sA� przypadki zawodA?w mierzA�cych ponad 1000 km, ale to juA? sA�A�zjawiska […]
  • Bieszczadzka ciuchciaBieszczadzka ciuchcia luty 2008 Nie rajd, jeno wyprawa. Ale turystyka zdecydowanie nie orbisowska... a�za��stara iA�A�mieszna troszkA�a��a�? - piosenkA� oA�bieszczadzkiej ciuchci znajA� pewnie wszyscy, ktA?rzy majA� zaA�sobA� przeszA�oA�A� harcersko-turystycznA�. Tym, ktA?rzy utworu owego nie pomnA�, streszczA� pokrA?tce - podmiot […]
  • Ekspedycja WisA�a zakoA�czona pomyA�lnieEkspedycja WisA�a zakoA�czona pomyA�lnie Wczoraj o godzinie 11.00 po 15 dniach samotnej wyprawy podrA?A?nik Marek KamiA�ski dotarA� szczA�A�liwie do GdaA�ska. Na brzegu Wyspy Sobieszewskiej witaA�a go spora grupa gdaA�szczan, przyjaciA?A� i fanA?w Dopiero tam podrA?A?nik przyznaA�, A?e dawaA� sobie szanse bliskie zeru na przepA�yniA�cie. PowiedziaA� […]

Dodaj komentarz