> Ciąg dalszy wywiadu z Julią Marchlewicz, uczestniczką rowerowego etapu podróży przez Namibię śladami Kazimierza Nowaka.

Czemu rower? Uprawiasz czynnie sporty rowerowe?

Miałam takie fazy rowerowe. Raczej wkręciłam się bardziej w spinning niż w sam rower, aczkolwiek były wzloty i upadki. W trakcie pobytu w Szwecji 3 lata temu dużo jeździłam rowerem, bo to był mój podstawowy środek transportu. Podczas zimy szwedzkiej jeździłam przez zaspy śnieżne, zamarznięte koleiny śniegowe i bardzo mi się to podobało. Teraz stwierdziłam, że może z drugiego bieguna coś spróbuje i może przejadę się po pustyni. Co prawda nie jest to taka pustynia jak Sahara, ale nazywam to pustynią, bo jest piasek i niewiele drzew naokoło.

Jakim rowerem będziesz się poruszać?

Rowery  już są na miejscu, dostarczone przez frimę Brenabor czyli tę która dała rower Kazimierzowi Nowakowi. Ostatnio wznowiła działalność i na cześć wyczynu Nowaka zaopatrzyła nas w 4 rowery. Rowery są już w kiepskim stanie bo, jadą cały czas te same od listopada, a to już prawie rok. Jak można sobie wyobrazić przejechały już pól Afryki i pewnie trochę rzężą. Rower będzie wyposażony w jedną podwójna sakwę o pojemności 25 litrów.

Jak wyglądają Twoje przygotowania psychiczne i fizyczne?

Psychiczne na razie żadne, myślę że to tak samo się nakręca. Ja sama jestem coraz bardziej pozytywnie nakręcona, im bliżej tym mam coraz mniej wątpliwości. Niedawno jeszcze się zastanawiałam czy dam radęm bo przecież nie jestem wyczynowym rowerzystą. Tym bardziej temperatury takie trochę odbiegających od polskich, aczkolwiek sądzę, że tegoroczne lato  pomogło mi się przystosować. Ostatnio robię sobie wycieczki weekendowe 2-dniowie, takie mini-symulacje tego wyjazdu. Staram się w tygodniu po pracy jeździć rowerem, ale ostatni tydzień był mocno deszczowy i odpuściłam. Jak już się zrobi tak całkowicie zimno to wsiadam na rowerek na siłowni i tak myślałam, żeby jeszcze bardziej sobie przybliżyć tamte warunki to wstawię sobie rower do sauny. Gdyby tylko w clubie fitness się zgodzili wstawić rower stacjonarny do sauny, to ja bardzo chętnie. Tylko chyba musiałabym go do góry nogami wstawić, bo tam im wyżej tym goręcej. Myślę, że lepiej jakbym miała głowę na samym dole, bo inaczej mózg by mi się zważył (śmiech).

Kto jeszcze jedzie z Tobą?

Jedzie Konrad, który jest liderem etapu. Jest z Krakowa i zawiaduje całą naszą wyprawą. Jedzie jeszcze Asia i Łukasz, oni są z Wrocławia . Będziemy jechac we czwórkę w takim właśnie składzie.

Ile macie czasu na przekazanie ksiązki?

Mamy 3 tygodnie na przekazanie książki, a przylatujemy w sobotę. W zasadzie cała sobotę spędzimy na podróży ze stolicy do granicy potem przejmujemy pałeczkę. Mamy niecale 3 tygodnie na przejechanie trasy.

A jak z łącznością ze światem?

Zasięg komórkowy tam jest całkiem niezły więc będziemy pod komórką. Do tego będziemy mieli specjalne urządzenie do łączności internetowej, zobaczymy jaie ono będzie miało zasięg. Swojego czasu był tez GPS, ale różnie bywa z jego działaniem na poszczególnych etapach. Czyli generalnie komórka plus Internet.

Czy do tej pory były jakieś wypadki na szlaku?

Raczej nie, poza tym że w Zimbabwe chłopaki mieli bardzo awaryjną trasę. Co chwile łapali gumę, bo kolce wbijały im się w dętki i co chwilę musieli je łatać. Jak posklejali dętkę to wjeżdżali w kolejne kolce i do tego jeszcze zacierały im się łańcuchy. Mieli dużo problemów technicznych, ale tragicznych wypadków nie było. Może nie informują kolejnych uczestników, żeby ich nie zrażać (śmiech). Na jednym etapie ekipa została obrzucana kamieniami przez dzieciaki z jakiegoś małego miasteczka, ale na niczym groźnym się nie skończyło.

A jak przygotowanie zdrowotne, jakieś szczepienia?

Szczepienia podstawowe: żółtaczka, dur brzuszny, tężec, błonnica – czyli taki podstawowy zestaw. Weźmiemy minimalna dawkę Malaronu, bo teren po którym będziemy się poruszać nie jest zagracony malaria. Jednak czym wyżej stolicy tym większe ryzyko malarii. Zapobiegawczo bierzemy jedno opakowanie, bo może znajdziemy się gdzieś na północ od stolicy. Poza tym na żadne żółte febry nie trzeba.

Życzymy powodzenia i trzymamy kciuki!

Dzięki.

Powiązane newsy

  • I znów do „jedynki”I znów do „jedynki” Kinga Baranowska o wyjściu w górę. Jej grupa wychodzi do obozu I. Być może uda się już założyć "dwójkę"? 26 kwietnia Wyjście do góry. Z rana. Aż sama jestem ciekawa, jak się te seraki forsuje. W niektórych miejscach są pod kątem 90 stopni. Do pokonania około 700 m w pionie. Na co bardziej stromych miejscach […]
  • Boże Narodzenie…Boże Narodzenie… ... tuż-tuż, więc wszystkim życzymy po trochę dobrego. Nie od razu wszystkiego najlepszego - bo się w głowach poprzewraca, ale żeby było ciut lepiej. W życiu, w pracy, w sporcie. No i spokoju życzymy we wszystkich tych dziedzinach. Jak już pomyślimy sobie, czego też byśmy chcieli od bliskich i życia na […]
  • Kayla Williams opowiada, my słuchamyKayla Williams opowiada, my słuchamy Kayla Williams, tłumacz armii amerykańskiej w Iraku, były żołnierz zawodowy napisała wspomnienia pod znamiennym tytułem "Love my rifle more than you", których ukazanie się w 2005 r. wywołało pewne zamieszanie do dzisiaj widoczne zresztą w postach na Amazonie. Wśród dominujących komentarzy przeważa jeden - o skarżącej […]
  • Dwoje oczu patrzy na StarnasiaDwoje oczu patrzy na Starnasia Przygoda człowieka z eksploracją podwodnego systemu jaskiń Dos Ojos zaczęła się w 1986, dzisiaj poznane fragmenty jaskini liczą ponad 62 km a odkrytych cenotów czyli naziemnych wejść do jaskiń zbadano 25. Od sąsiedniego systemu Nohoch Nah Chich/Sac Actun Dos Ojos dzieli 100 m i jeśli projekt Starnawski 360 stopni się […]
  • Wywiad z Julią Marchlewicz, uczestniczką projektu Afryka NowakaWywiad z Julią Marchlewicz, uczestniczką projektu Afryka Nowaka Afryka Nowaka wciąga. O tych którzy powrócili, mówi się, że są nieuleczalnie chorzy. Nie maja jednak malarii ani febry, zachorowali na Afrykę po nowakowemu. Jedną z osób, które Nowak wciągnął jest Julia Marchlewicz. Julio, gdzie w Afryce będzie można Cię spotkać? Jadę do Namibi. Razem z trzema osobami […]
  • Adam Ondra – The MovieAdam Ondra – The Movie Przez ostatni rok czeski reżyser Petr Pavlíček zbierał materiały do swojego najnowszego filmu o jednym z najlepszych wspinaczy świata - 17 letnim Adamie Ondra z Czech. Jak twierdzi sam Petr: Po spędzeniu całego roku na filmowaniu, przejechaniu tysięcy kilometrów, odwiedzeniu najróżniejszych rejonów wspinaczkowych, […]

Dodaj komentarz