> Chirurdzy amatorzy ze wschodu

Chirurdzy amatorzy ze wschodu

maj’2008

Zamberlan Adventure Trophy

To ja tak tylko dla formalności post factum dodam, iż dwóch panów I-bojs, czyli Igor Błachut i Irek Waluga zwyciężyli w zawodach Zamberland Adventure Trophy w Wiśle. Reszta stoi jak stała. Znaczy w tekście poniższym stoi…Czytałem tekst kiedyś o gościu, którego znaleziono z wykrojonymi rzepkami z kolan. Porzucono go gdzieś w Grudziądzu (mocne „chyba”) przy drodze. Ponoć zoperowali go w mało sterylnych warunkach towarzysze z mocnym wschodnim akcentem. Nie chciał zapłacić. Tekst zatytułowano: Chirurdzy amatorzy ze Wschodu, bo jak przystało na amatorów, pieniędzy za fatygę nie wzięli. Też kiedyś mogłem się pochwalić statusem amatora, lecz rozegrałem partyjkę w kręgle onegdaj. A ponieważ grać nie potrafię, nigdy na trzeźwo do kręglowania się nie zabieram. Wygrałem wtedy turniej i zarobiłem 100 funciaków. Sprawa wyjszła na jaw i nie pozwolili mi jechać na igrzyska. Fajna opowieść, ale jak zwykle nie na temat. Chciałem jeno o coś zahaczyć. A więc wyłuskuję pęsetką owych amatorów. A jest się czym pochwalić. Mamy ich aż sześciu, a na domiar dobrego stanowią oni pary na dobre i złe. A to wszystko wydarzy się w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin podczas Trofeum Przygodowego Zamberlana w Wiśle i kokolicach. Tak, tak. Dobrze czytacie. W kokolicach.

W gronie 51 zespołów znalazły się trzy duety męskie bez zobowiązań, które to firmują Deuter Adventurę. Numer 1 to Igor Błachut z Wesołej (a nie z Gliwic, o nie!) i Irek Waluga z Katowic, co kiedyś nazywały się gródkiem stalina. Pod numerem 2 kryje się para również stołeczno-śląska, czyli Marcin Krasuski i Jacek Podulka. W końcu trójcę ową bynajmniej nieświętą uzupełniają Maciej Pońc i Staszek Odróbka nie wnikając zbytnio w ich pochodzenie, ale podkreśliwszy mocno i akcentując, iż ten pierwszy w tabelkę wpisał Skoczów, drugi zaś Siemianowice Śląskie. A więc Śląsk w większości. Kto by przypuszczał? Do tego są u siebie po prostu.

Niezależnie od tych dywagacji, z pewnością pojawią się pytania odnośnie, gdyż nie tak to miało pierwotnie wyglądać. Miały bowiem iść dwie czwórki wypełnione równo po jednej czwartej każda niewiastami krasnolicymi. Obie jednak zaniemogły biedactwa w sposób niezależny i wbrew swej woli, jak wierzymy chórem tutaj zgodnie wszyscy. Amatorską listę startową poczytać sobie można klikając o tu.

Jak zwykle postaram się tutaj zapodawać informacje szczególne i ogólne zarazem. Zapowiadam również, że nie będę unikał dygresji. Z pewną taką nieśmiałością stwierdzam, iż postaram się na nich oprzeć swoją subiektywną wielce relację. Tymczasem dobrej nocy życzymy wszystkim nocnym Markom.

Jutro też Wam uciekniemy! I będziemy tak skutecznie, jak ostrość, która uciekła wykonawcy tego zdjęcia na specjalnym zadaniu…

igor-nieostry.jpg

Uciekałem przez całą noc. Niemcy mnie gonili, ostrzał nieprzerwany, a trup słał się gęsto. Nagle ktoś puka. Raz, drugi, trzeci… Otwieram ja drzwi, a tam białogłowa jak malowana. Przed oczami monidło ślubne się pojawiło, szczęście rozparło od wewnątrz, tylko w bok mnie coś ukłuło. Raz, drug, trzeci… Otwieram ja drzwi, przepraszam – oczy, a to Majówka dźga mnie łokciem w żebra. Telefon dzwoni. Wszystko jasne.

Więc budzi mnie o 8.30 telefon za pośrednictwem Majówki mej. Wyświetla się Igor. Co on sobie myśli? Że ludzie w Warszawie pospać sobie nie mają ochoty i to przy Bożym Ciele? No cóż, odebrałem, bo w sumie to kolega, a to że nieświadomy potrzeb bliźniego, wybaczę mu na tę chwilę. Co mi oznajmił? A choćby to, że towarzystwo zwarte i gotowe już do startu! Tak wcześnie? Przecież rozbiegną się po górach dopiero o 10.00… Ponoć mokro jest w okolicach Wisły strasznie i choć na tę chwilę nie pada, ultra lekkie kurtki Montane z pewnością znajdą zastosowanie rajdowe. Fajowo, okazja się nadarza coby je przetestować w warunkach bojowych, a nie tylko naciągać je w stylu miejskim na garnitur.

Dla majstersów mają ponoć skracać trochę trasę, bo już wiadomo, że rowery nie będą tak szybkie jak planowano. Amatorsom rowerów nie skrócą zbytnio, gdyż ponieważ no bo rowery to głównie dojazdówki, więc dadzą radę. Poza tym jak łydka zapodaje wystarczająco, to rower pójdzie nie tylko po błocie, ale i po wodzie, po drzewie, skale, kakale. Tak, tak, dobrze czytacie. Po kakale.

Tak sobie siedzę cały dzień przed telewizorem, oglądam przyrodnicze filmy, program dla rolników i tego typu różne świetne pozycje ramówki bożocielnej i myślę sobie tak, że w zasadzie człowiekiem szczęśliwym jestem, bo żeby pole zobaczyć lub krowy, czy świnie w chlewie, włączam sobie telewizję reżymową i po prostu patrzę. Sępa tam widzę, albo kawkę, sarnę, czy nawet szaraka z uszyskami strzyżącymi. Po co więc łazić w niepogodę, brudzić się, męczyć, głodować, z pragnienia umierać? Myślę, że urodziłem się po to, by być zawodowym kibicem-telewidzem. W tym się sprawdzam. To mój świat.
Tak się trochę tu wynurzyłem, bo zaglądam ja w ranking i znajduję potwierdzenie słów Wiśni z komentarza. Igor z Irkiem napierają po byku. Więcej się nie odzywam w tym temacie, bo gotowi jeszcze do mnie zadzwonić przedwcześnie, a wiadomo co to oznacza… Dlatego też nie ośmielę się nikomu gratulować, przed zakończeniem zawodów. O podium faktycznie ociera się zespół Deuter Adventura nr 3. Wygląda optymistycznie. Noc się zaczyna i etap pierwszy pieszy. Przedstawiam schemat trasy:

plan_amator081.jpg

Pozwolę sobie pownioskować co nieco. Igor z Irkiem zakończyli pierwszy, prawie 90-kilometrowy etap MTB. Jeszcze przed godziną 18.00 odpalili czołówki, natarli poślady wazelinką i naparli butami po górach. Wędrówka piesza optymalnymi wariantami ma liczyć 30 km. Czekamy na sygnał z pierwszego pieszego PK.

No i się doczekalim. 22:26 Deuter Adventura nr 1 przybija piątkę z radości na PK14, a dwie minuty później pojawia się tam zespół Speleo S. Remik ciśnie po konkrecie. Na przepaku miał godzinę i pięć minut straty do adventurników. Deuter Adventura nr 3 stracił, wydaje mnie się, czwartą pozycję i przed na piątym.Wnosząc po prognozie pogody, ta noc nie jest zbyt ciekawa. Mokro, grząsko, ciemno… Brrrr! Jutro, tj. w piątek padać ma mniej, ale jeśli chłopaki pociągną do soboty, to będzie ładnie.

Hej! Postanowiłem znów zajrzeć na stronę orgów, bo Igor nie dzwoni, a to znaczy, że wciąż walczy z przygodami na trasie rajdu. Jak już pisałem wyżej nieco, Remik i Kasia dojszli niemal Igora i Irka w pewnym momencie, choć na wspomnianym PK14 mieli dziesięć, a nie dwie minuty straty. Na kolejnym PK16 okazuje się, że byli o godz. 1:23, a Igor donawigował o 1:59. I co ja mam o tym myśleć? Wtedy stracili prowadzenie. Według tabeli z rankingem na trasie amator Remik z Kasią, Igor z Irkiem, Daniel Jończy i Krzysiek Niedośpiał (Galileos Plan Team 2) na drugim przepaku zameldowali się równo o 3.00. Rafał Fronia i Dorota Kwiatkowska (Galileos Plan Team 1) tracili do czołówki 37 minut.

Maciek Pońc i Staszek Odróbka, czyli Deuter Adventura nr 3, zrezygnowali! Informacja lakoniczna jest nieco. Wiadomo tylko, że doszło do zejścia w TA na Hali Boraczej.

Podobnie zresztą jak Deuter Adventura nr 2, czyli Marcin Krasuski i Jacek Podulka…

Jak się później wyjaśniła przyczyna: łydki nie zapodawały…

Na PK18, czyli pierwszym PK na drugim etapie rowerowym adventurnicy mieli pół godziny przewagi nad goniącymi ich zespołami. Na PK19 ta różnica powiększyła się o dalszych kilka minut. PK23 nasi 6:39, kolejny Speleo 7:26. I tak to na tę chwilkę wygląda, bo dalszych sygnałów nie ma. Dodam tylko, że w opisie tego punktu stoi: Koniec drogi, Koniec Kajaków, więc jak rozumiem Adventura znów pedałuje… Tylko cisza w tej kwestii panuje. Szukam infosów dalej…

Dobra, coś tam mogę skrobnąć. Etap 5 to MTB, szacunkowo 24 km (przez główny grzbiet Beskidu Śląskiego), więc jeśli chłopaki skończyli o 6:39 kajaki (zaczęli je o 4:27 i miały zająć circa dwie godziny), to generalnie powinni już być także po rolkach, które stanowią Etap 6 (6 km). Po rolkach znów będą się musieli w buciska zabłocone zapewne i wyruszą na podbój Beskidów z zadaniem specjalnym nr 6 eksploracją Jaskini Malinowskiej. Pętęlkę zakmną po 33 km w Ośrodku pod Baranią. Doczytałem teraz, że fakt iż towarzystwo SS traci trochę czasu, wcale nie oznacza, że towarzystwo DA mimo przewagi jest bezpieczne, gdyż SS mają 36 minutową premię czasową.

Dzwonię do Podula: Nie ukończyliśmy z mojego powodu, słabe przygotowanie, kolano mi się wygło dwa razy, kuleję, co mam mówić? Igor pierwszy. Wracamy z Marcinem, bo musieliśmy wracać po rowery, Trzmielu nie zapewnił tego, tu jest maraton rowerowy, więc policja trzyma nas, aż wszyscy przejadą. Za jakieś 20 minut powinniśmy być w bazie więc dam znać!

Czekamy zatem…

podul.jpg

Podul, to ty? Bo już mnie się w uszach wszystko zlewa w jeden dźwięk przeciągły.

Podul dzwoni, godzina 11.00: 10, może 15 minut temu Igor i Irek ruszyl na trekking, cały czas są pierwsi. Próbowałem się tutaj czegoś dowiedzieć, ale zamieszanie straszne mają. Rolki zrobili w pół godziny, bardzo fajnie. A ja? Nie ma treningu, nie ma wyniku. Od stycznia cały czas na wyjazdach, dopiero w weekend i to nie każdy znajduję czas, by się poruszać, do tego synek mi się urodził trzy miesiące temu… Rajd? Totalny hard core, pogoda, trasa, jakby nie było tej pogody do dupy, to byłoby przyjemniej. Ilość błota zepsuła dobry smak roweru, wypaczyła go strasznie, bo od początku do końca była walka. Ma to też dobre strony, bo zobaczyłem, jak się w takim syfie jeździ. A chłopcy po Ukrainie pewnie powiedzą, że i tak tu był luz. Chylę przed Marcinem czoło, bo jest specem od mapy. Na trekkingu kręciliśmy się wokół Pilska. Schodziliśmy do doliny na Słowacji, w górę azymut, w dół azymut, tam mi się kolano zgięło, a Marcin naprawdę jest specem od nawigacji.
Tutaj dziś nie pada, ani w Wiśle, ani w okolicach. Chmurki się podniosły. Nie ma takiej padaczki jak wczoraj i w nocy. Całą noc padało! Do tego mgła, jak włączałeś czołówkę, to nic nie było widać, bo światło się  rozpraszało. Trekking 30 km, po nim zeszliśmy. Tak samo jak Maciek ze Staszkiem. Maciek przyznał, że łydka nie zapodaje, machnął ręką. I tak się cieszę, że Marcin mnie przeciągnął. Głupio, bo ostatnie trzy rajdy Trzmiela nie ukończone. Nie za wesoła mina. Najgorsze, że ja nigdy nie miałem na rowerze problemu, a tu noga nie zapodawała… Nie dziwię się, pojechałem z weekendowym przygotowaniem… Szkoda gadać. Trzeba brać się do roboty!

I z tym optymistycznym akcentem, bierzemy się do roboty i czekamy na kolejne raporty z trasy.

O 11.31 zaglądam ja znów na stronę orgów, gdzie widać w specjalnej tabeli rankingowej co i jak. O 10.37 faktycznie chłopcy dojterowcy wejszli z przepaku A na trekking. O tej godzinie właśnie skończyli sześciokilometrowe rolkowanie, które rozpoczęli o 10:14 – o tej godzinie wyjszli ze strefy zmian A. Godzinę straty mają Remik i Kasia. Podul, miałeś bracie recht!

W międzyczasie zadzwoniła Magda „Metalajn” Łączak zaniepokojona wydarzeniami na trasie. Do Kiełbasy ponoć nie sposób się dodzwonić, info na stronie zapóźnione. Ech… Pozdrawiamy Magdę uroczyście i wierzymy, że noga zdrowieje.

Na stronie orgów czytamy: Około południa powinni być (deutorowcy adventurnicy) na PK28 Jaskinia Malinowska, gdzie mają do odnalezienia dwa punkty ukryte w korytarzach jaskini. Speleo skończył nartorolki o 11:59 i też rozpoczął trekking.

Oto cycat ze strony ZAT:

Deuter Adventura prowadzi! 2008-05-23 12:35:18

Deuter Adventura 1 w składzie Igor Błachut i Irek Waluga właśnie wyszli z jaskini Malinowskiej po wykonania zadania specjalnego. Dotarcie na grzbiet Malinowa zajęło im 2 godziny. Remik i Kaśka wyszli z bazy o 12:05. Wydaje się ze w Amatorze karty zostały wyłożone na stół.

Na stół, czy na blat. Wszystko jedno. Hazardowanie? Wódka? Wódeczka? Buteleczki? Jak w Vabanku zupełnie…
Ważne, że wszystkie cztery adventurowe nogi ciągle zapodają. No, może nie wszystkie, bo osiem nóg już odpoczywa i raczy się sokiem z banana.

A mi się po głowie kołacze melodia tak od wczoraj, co to ją puzonista z trębaczem zapodawali na festynie: do Milówki wróć… Pytanie tylko: tylko po co? I wiersz jeszcze jeden taki: idą, piją, lufki palą… Patrząc na te uśmiech radosne na górze samej, to podejrzenia pewne mam.

Uderz stół, a w zemście dźgnie cię nożyczkami. Piosenki, wiersze, przysłowia. Ale nudy! Pomyślałem sobie chwilkę temu, może Igor zaraz zadzwoni? Pytam ja siebie, co za zbieg okoliczności, bo spoglądam ja w ekran komputera, najeżdżam myszką na odśwież, dostaję mejla, a tam zdjęcie od Piotra Silniewicza z Silnego Studia. Przyglądam się ja mu, zdjęciu i co widzę? Igor dzwoni…

igor-dzwoni-200.jpg

Czekamy, Panie Igorze, czekamy, ale nie popędzamy, bo wynik z góry już znamy. Kurde. Jeszcze do tego wszystkiego mi się zrymowało. Na biało. Psycha siada.

PK 28:

1. Deuter Adventura 1 – 12:35
2. Speleo Salomon – 14:06
3. Galileos Plan Team 2 – 15:03
4. Zamberlan Carinthia – 15:10…

Tak spozieram co i raz na samą górę i widzę kurtki fajne firmy Montane. Widoczne elegancko. Po takim mokrym rajdzie, chyba będziemy mogli liczyć na kilka mocnych słów w dziale testów, który jak narazie pustkami świeci, ale coś się szykuje. Kolejną fotografię znalazłem Igora w nowej kurtce. Coś (ktoś?) mu tylko z buzi wystaje. Irek?

igor-je400.jpg

Zdjęcie prześwietlone jest co nieco, bo kurtka jest jakoś tak oczojebliwie zielonkawo-żółtawa. W każdym razie autorstwo zdjęcia przypisujemy spółce Monika Strojny – Grzegorz Wamberski. Następne z kolei wyprodukował zestaw Monika Rędzia i nasz andyjski El Chorizo Michał Kiełbasiński. A przedstawia ono śniącego na jawie Marcina K-Bojsa Krasuskiego:

krasy-zamberlan.jpg

Znalazłem dowód, że Igor nie zjadł Irka!

irek.jpg

Ale co (kogo?) Ireneusz zajada?

Poczekamy, wyjaśnimy. Dzwoniłem właśnie do kierownika zamieszania Pana Romka, ale on też nie do końca wie, co się dzieje na trasie amatorskiej. Ponoć biuro zawodów czuwa i jak tylko coś będa wiedzieli, od razu dadzą znać. Ja w takim razie kończę pracować i ewakuuję się w stronę domostwa mego.

Złośliwość przedmiotów martwych jest już legendarna, więc nie wchodząc w szczegóły powiem tylko, że Igor z Irkiem naparli, że aż strach. Wygrali, wygrali, wygrali. W dobrym stylu.

autor relacji: Dariusz Urbanowicz

Powiązane newsy

  • Adventure RacingAdventure Racing To dyscyplina ze wszech miar długodystansowa. Nie określono definicji najkrótszego rajdu, ale mamy tu na myśli kilkadziesiąt kilometrów. Na świecie organizowane są wyścigi na dystansach przekraczających 500-600 kilometrów. Znane są przypadki zawodów mierzących ponad 1000 km, ale to już są zjawiska kliniczne. O co […]
  • Adventure RacingAdventure Racing To dyscyplina ze wszech miar długodystansowa. Nie określono definicji najkrótszego rajdu, ale mamy tu na myśli kilkadziesiąt kilometrów. Na świecie organizowane są wyścigi na dystansach przekraczających 500-600 kilometrów. Znane są przypadki zawodów mierzących ponad 1000 km, ale to już są zjawiska […]
  • Pierwszy w kosmosie!Pierwszy w kosmosie! ...a przynajmniej w wyścigach rakietowych. Flekmus, bo on ci to, nie dał sobie odebrać przewagi wywalczonej dzień wcześniej i wygrał zawody rozgrywane w masywie Pilska. Duma nasza mielecka powiększyła nieznacznie czasową wyrwę, dzielącą ją od pozostałych zawodników. Kolejne miejsca zajęli Piotrek Hercog i Sławek […]
  • Flekmus najszybszy w kieracie!!!Flekmus najszybszy w kieracie!!! maj'2008 Stoi tu napisane o V Limanowskim Bardzo Ekstremalnym Maratonie Pieszym Kierat 2008 100 kilosów na butach. Bagatela! Podczas, gdy jedni zajmują się chodzeniem na łatwiznę (Igor walczy ze sprawami organizacyjnymi w Bytowie i okolicach:), inni postanowili się trochę spocić, skatować się weekendowo […]
  • Nocny Krzemień okiem greenhorna czyli chłopaki nie płacząNocny Krzemień okiem greenhorna czyli chłopaki nie płaczą Listopad'2006 Kasia, która dotychczas startowała w rajdzie raz (Bielik 3 lata temu, nie dotarliśmy do mety) poważyła się na start w harcerskim nocnym rajdzie w Poznaniu. Poniżej impresje z tej wycieczki; kursywą zaznaczono wyjaśnienia naocznego świadka… Chłopaki nie płaczą - ja tak (ale dopiero na ostatnich […]
  • Bieszczadzka ciuchciaBieszczadzka ciuchcia luty 2008 Nie rajd, jeno wyprawa. Ale turystyka zdecydowanie nie orbisowska... „…stara i śmieszna troszkę…” - piosenkę o bieszczadzkiej ciuchci znają pewnie wszyscy, którzy mają za sobą przeszłość harcersko-turystyczną. Tym, którzy utworu owego nie pomną, streszczę pokrótce - podmiot liryczny z niejakim […]
  1. Kexfuence:

    Проект Ecomonics Industry создан для ознакомления людей с основными понятиями экономики, с тем как стать предпринимателем, владельцем малого или среднего бизнеса и конечно же в процессе акционерным обществом. Информация на сайте будет дополняться в процессе его развития.
    Каждый человек сможет найти для себя интересующую информацию на сайте, и так же попробовать себя в роли рабочего, предпринимателя, руководителя бизнеса и интернет-предпринимателя.
    На сайте проекта Economics Industry будет возможность на практике закрепить свои знания и полученную информацию со страниц сайта.
    Вся информация будет выложена как в статьях, так и в видео роликах. Так по всем вопросам по регистрации и принятии участия Вы сможете узнать, написав письмо в службу технической поддержки или задав вопросы в чатах сделанных нашими партнерами в скайп, социальных сетях и т.д.
    при входе нужно укахать ID 2553
    http://economicsindustry.com

Dodaj komentarz