> BWC 2007

BWC 2007

Luty’2007

Relacja nonstop kolor live; w roli latopisa wystąpił Darczo. Najlepiej znowu czytać od spodu – czyli po kolei, choc początek zaginął w pomroce dziejów i niewydolności objętościowej WordPressa

Wyniki oficjalne Bergson Winter Challenge 2007:

MASTERS:

1. Speleo Salomon 84:05 godzin
2. Salomon Navigator 87:50
3. Salomon Adventure Team 97:10
4. ISC Adventure Team 104:58
5. Pattex Deuter Adventura 106:59
6. Quatro 107:05
7. Omjakon Sweaters 107:18
8. First Ascent 115:25
9. Napieraj.pl 116:30

SPEED (ukończyło 17 zespołów – według wyników oficjalnych):

1. Salomon Navigator/TC Plan Team 24:34
2. Plan Team 26:11
3. Mongoose Navigator Team 27:05
4. Zawsze do przodu 29:44
5. ZHP Nonstop Adventure Team III – 30:14

2235 Pattex Deuter Adventura na mecie Bergson Winter Challenge 2007!!!
Przypomnijmy skład: kapitanejro Michał Kiełbasiński, nawigatorejro (?) Marcin Krasuski, element zaimportowany z Rosji Masza Pilaszeczko oraz element zaimportowany z Wielkopolski Mateusz Niedbała. Teraz to na pewno już BOHATEROWE SĄ ZMĘCZENI!!! Choć dość lakoniczny raport zabrzmiał momentalnie: są „OK. W porządku…”. Nic dodać nic ująć zapewne. Teraz nieco kalkulacji, bo to jeszcze nie koniec, a wręczenie nagród będzie dopiero jutro. A więc: nasza dzielna załoga pancerna została przyłapana gdzieś po drodze na braku obowiązkowego wyposażenia w postaci pompki do roweru i dokumentów jednego z członków. Pewnie chodzi o legitymację partyjną. Grozi im za to po 15 minut karnych za każde z przestępstw, ale o wyroku jeszcze ani widu ani słychu.
Jeden zły nius. Chyba pojemność tej strony się wyczerpała, bo obcina najwcześniejsze posty sprzed i z początku rajdu. Czy ktoś wie o co chodzi? Niedługo wpadną na metę Cześki, ale ponieważ ostatnio chodzę spać razem z kurami, zaraz po zmroku, skieruję się do łóżka już mówiąc dobranoc. Ziewnąwszy. Jedni spać, inni do roboty. Igor Mateja zaczyna dyżur w Eurosporcie o 1300 nad ranem, więc dla nocnych Marków info: można go posłuchać sobie po nocy jak komentuje konkreciarzy z Sapporo. Bywajcie. Wypowiem się jeszcze tylko w jednej kwestii. Lecz to dopiero jutro.

2216 Nieoficjalna informacja: Kasia Zając i Jacek Podulka zeszli z trasy. Podobno wykończyły ich limity… Bez szczegółów i komentarza. Dobra informacja jest natomiast taka, że mastersowy wymiar Adventury zasilanej przez Pattex i Deutera jest na ostatnim zadaniu na Kruczych Skałach. Zaraz będą na mecie. Nie ma pewności, co do tego faktu, ale nie wydaje się, by ktoś mógłby ich wyprzedzić na tym odcinku, a wszystko wskazuje, że są na piątym miejscu!!! Czwarty zespół ISC Adventure Team z Estonii minął linię mety o 2025. Ściskamy w pasie ramach gratulacji.
Jezusie Nazareński, Kyrieelejzonie mój jedyny w trójcy przenajświętszej. Niech to się w końcu skończy. Mecz bym jakiś obejrzał piłkarski, bo w Bełchatowie mają podobno debiutanta importowanego z Hondurasu bezpośrednio. A podobno strzelił już gola na terenie Polski.

2150 Koparka: Był pech „znacznie przekraczający wyobrażenie” (ocenzurowano). Tempo, tempem, nie mogliśmy dogonić czołówki na samym początku, ale teraz okazuje się, że wiele ekip z czołówki się wysypało. Gdyby nie te „niedobre” (ocenzurowane) dętki byśmy sobie spokojnie gonili czołówkę. Trzeba doszukiwać się pozytywnych aspektów naszej obsuwy. Na pewno są jakieś plusy…

1650 Pomyślałem sobie tak. Lekko nie ma i skoro sami organizatorzy przyznają się do niemocy w kwestii wyników, po prostu przekalkuję od nich to co mają do powiedzenia właśnie w tej sprawie. „Czas wrócić trochę do rywalizacji na trasie Masters, to w końcu czwarta (sic!) doba ich walki ze sobą i czasem. Na strefie zmian B (PK 46), który kończy 9. etap rowerowy zespoły wyruszyły w następującej kolejności na trekking (pomijam pierwszą trójkę, która jest na mecie):
4. 10:48 ISC Adventure Team (2)
5. 14:11 Omjakon Sweaters(4)
6. 14:17 Quatro(7)
7. 14:38 Pattex Deuter Adventura(20)
8. 16:58 Napieraj.pl(15)

Warto wspomnieć, że PK 46 mieści się w pięknie położonym schronisku Szwajcarka, na zboczach Krzyżowej Góry. Jest to zabytkowa chata z końca XIXw, zbudowana w stylu tyrolskim. Brat króla Prus Fryderyka Wilhelma III miał tu kiedyś swój domek myśliwski. Trudno się temu dziwić, bo okolica, wraz z całym pasmem Gór Sokolich jest naprawdę urocza.

Nie wiem jak to się dzieje, ale orgom się coś pomiejszało z dobami. Za dużo ich i tyle. W którą stronę nie liczyć, od samego południa piątkowego trwa piąta doba napieractwa. Stąd ten (sic!)…

1415 Jakąś godzinę temu na metę dotarła kolejna ekipa z szyldem Salomona, a mianowicie Adventure Team w składzie: Magda Łączak, Maciek Olesiński, Filip Pawluśkiewicz, Paweł Dybek. Czyli podium skompletowane. Brawa wielkie i gratulacje. Imponuje mi Speleo, które potrafi wyjść na metę i powitać rywali. Wielka klasa. Tego też gratuluję. Kolejna ekipa ponoć traci jakieś siedem godzin. Ponoć.

1345 Dowiedziawszy się niedawno, że Kasia i Podul byli na przepaku. Podulowi zabrakło skarpionów i dzwonił w tej sprawie do Igora Matei. Lecz ten zawinął się już w pośpiechu, by odciążyć redaktora Chruścickiego w Eurosporcie, bo przeca tam mistrzostwa świata w klasycznych nartach lecą. W sprawie skarpionów, mamy tutaj apel do hurtowników tekstylnych. Jeśli ktoś ma swoją siedzibę w pobliżu kolejnego przepaku trasy speed, czy może jakoś tak incognito podrzucić Podulowi dwie skarpetki? Podobno nasza para na rowerach nadrobiła 20 km, więc chyba nie będą mieli problemów większych coby na pieszym też trochę odbić na manowce. Wydaje się, że punkcie owym przepakunkowym tylko jeden mikst był przed naszym i to zagraniczny.

1300 Kilogram (Kg) napisał(a), że fajną mamy tą relację tę. Fajnie. Staramy się i pozdrawiamy razem z wujciem.

1136 A teraz to, co otrzymałem od informatorów bezpośrednich. SMS: „Chłopcy wyjechali na rowery. Są na 7. miejscu. Tracą 11 minut do Cześków i 14 do Fińczyków. Czekam na Kaskę” (tłumaczenie z esemesowego na polski: D.U.). Teraz tak, nie wiem o co chodzi z tą Kaską. Czy reporter domaga się zapłaty, czy chodzi o Kasię i Podula, którzy są oczekiwani w tym miejscu lada chwila. Raczej jednak to drugie.
W chwilę po esemesie zadzwonił Igor Mateja, który już jako obserwator tylko sprawozdawał co następuje. Różnice do poprzedzających nas kapel faktycznie niewielkie. Lecz w momencie gdy Adventura opuszczała przepak wjechał właśnie nań Napieraj.pl. Ci są zdecydowanie na fali, złapali wiatr w żagle itp. Widać, że poczucie bliskości do rywali uskrzydliło ich. Być może spokojny początek zawodów teraz zaczyna procenetować. Z tego co mówił Igor Mateja, źle nie wyglądali. Z kolei Cześki tak trochę chybotali się w stawach kolanowych i można się spodziewać, że niebawem się obalą. Znając ich jednak nie odpuszczą zbytnio, bo mimo że przybierają swoje drugie wcielenie (zombie), to i tak świadomie lub mniej poginają aż miło. Rowery jeszcze wiele zweryfikują. Fińczycy, w przekonaniu Kiełbasy, są mocniejsi od Adventury w pedałowaniu. Cześki chyba nie stawią większego oporu. Kiełbasa określa też, że możliwości nasze rowerowe są nieco wyższe niż napierajsów. Zobaczymy. Załogi natenczas pedałują do Szwajcarki, gdzie w Rudawach będzie etap pieszy – scorelauf. W tym będzie głowa Marcina, coby poprowadzić dobrym wariantem i w dobrej kolejności. My swoją drogą sugerujemy, poginanie od razu na zadania specjalne. Pamiętam sprzed roku, że tamtejsze zadania były po prostu bardzo fajne. Zjazdy na linach – cudowne długie lufy. Oj, sie rozgrzałem ci ja onegdaj. Ale wracajmy na trasę. Marcin ma tampon w nosie, bo krew mu się upuszcza od czasu jedną z dziurek. Pijawki to ja rozumiem, ale nosem krew upuszczać? Kiełbas również wydaje się wracać do stanu używalności po wczorajszej i przedwczorajszej niestrawności zaawansowanej. Mateusz zgięty w połowie, ale jakoś się przemieszcza. Ciekawostką jest Nasza Masza, która zdecydowanie ma najwięcej wigoru. W tej krótkiej chwili na przepaku zdążyła kogoś obsobaczyć z nieudawanym wdziękiem, zażyczyć sobie bananów dwóch. Taka konkretna się wydaje.

1111 Świeżuteńskie wiadomości z wprost z przepaku. Jeszce pachną i to miło. Ale to za chwilkę, bo po pierwsze wkleję w tym miejscu info od Klarskiej, bo tam w komentarzach, które tak naprawdę zostały wyparte przez roszkowe życzenia (serdeczne cenkju Rochu!). Oto to: Heja Spieszę uspokoić, że choć Napieraje depczą Adventurze po piętach i podnoszą emocje rywalizacji to do ich czasu trzeba będzie na końcu doliczyć 3 godzinki za odpuszczenie zadania na którym zastali kolejkę. Natomiast bardziej obawiałabym się zespołu FIRST ASCENT (10) który zrobił rzecz niemożliwą! – na przepak 37 przyszedł w 83 h 15 min a opuścił go w 63 h 39 min. Na tym strategicznym manewrze zaoszczędził aż -20 h 24 min co pozwala przypuszczać, że zdrowo namiesza nawet w czołówce! Kazałeś donosić to wklejam ze strony orga: „PK 37: Karpacz, Hotel Admirał, baza (318 km, 500 m n.p.m) … 8 PATTEX DEUTER ADVENTURA (20) 79 h 11 min 9 NAPIERAJ.PL (15) 80 h 3 min 10 FIRST ASCENT (10) 83 h 15 min 63 h 39 min -20 h 24 min” Pozdrawiam Klara

1002 Igor przemówił i opowiedział „historię rzuconego ręcznika”. Mniej więcej będę cytował. Takimi oto słowy do mnie przemówił: Co tu opowiadać…. Sprawa w punktach wyglądała tak: wszystko fajnie przed startem było. Lecz w drodze na start nawaliła mi linka tylnej przerzutki. Skutkowało to tym, że łańcuch zaklinował się na najwiekszej zębatce z tyłu, co nie tragedii nie wróżyło, bo i tak dużo było pod górkę pedałowania. Ale kij z tym. Byłem wściekły, że nawet Koparka myślał, że wyślę go samego z Kasią i Podulem, a sam na piwie zasiędę. Ruszyliśmy jednak na orienteering. Ukończyliśmy go w cztery czy pięć ekip razem. Zero straty czasu, a podobno Koparka podbił karty jako trzeci. Na rowerach oscylowaliśmy około siódmego miejsca. Na odcinku do Zamku Chojnik Kopar złapał gumę. Potem poprawił drugą. Potem już nie mieliśmy na zmianę, ale w tym czasie dogoniła nas Kaśka z Podulem, którzy podrzucili nam łatkę. Zaczeliśmy kleić, ale wulkanizacja na zimnie i wilgoci nie na wiele się zdala. Powietrze z dętki zaczęło uchodzić. Byliśmy w kompletnej żopie (tu użyto cenzorskiej translacji). Ani pożyczyć, ani kupić od chłopa. Rzuciliśmy ręcznik (to ten tytułowy). Przyznaję, że stało się tak tym bardziej że ani jego ani mnie nie bawiła walka o ukończenie – w tym miejscu historia ucina się jak nożem.
Chciałbym w swoim imieniu przyznać Igorowi i Koparowi tytuły „Matejów Dwóch”. Panowie, takich dwóch jak was trzech, to nie ma ani jednego. – Pasujemy do siebie w kontekście tego występu. Bywajet, jak mawia nasz idol – podsumował Igor.

0945 Jak przygoda, to przygoda. Z Navigatorami było tak. Speleo już ledwo zipało ponoć na ostatnich finiszowych metrach. Na przedostatnim rowerowym sytuacja wyglądała tak, że Navigatorzy zbliżali się do Speleo. Dzieliła ich godzina, wyglądali lepiej i wiele się mogło stać. Wtem zdarzył się im któryś tam z kolei kapeć. Nie mieli zapasu, nie mieli czym kleić. Rozbiegli się po wiosce okolicznej i kupili dętkę od chłopa okolicznego.

0923 Liczba poranka: 9. Tyle zespołów fcionsz napiera na trasie masters. Wystartowało 21. Pattex Deuter Adventura szura nogami na 7. miejscu. Wkrótce zaczną piątą dobę konkretnapierki.

0911 Dowiadujemy się gwałtem i uroczyście, że Kiełbasa, Marcin, O’Mateo i Nasza Masza otarli się o PK 39. To są Skały Pielgrzymy (328. km, 1200 m n.p.m.). Otrzeć się o pielgrzyma. hmmm, może być nawet sexy. Jeśli mogę małą dygresję, ja najbardziej lubię pielgrzymki organizowane przez Ra Dio Ma Ryja. Ach, te długie majty! Trochę zboczyłem, o wybaczenie proszę. Zdrowaśkę i piszę dalej. Po naduszeniu myszy (oj, nadusiło by się jakąś myszkę…) z nr 39 w okienku nie podało jeszcze szczegółowych wyników z tego PK. Czekajmy więc cierpliwie. A więc jest tak: na PK 39 nasza kamanda dojta rła na 53 minuty przed napierajsami. Spędzili na punkcie 5 minut, a napierajsi 2. Czy ja mam rozumieć, że sytuacja się zaognia? Ciekawym, czy nasi koledzy (choć teraz zaciekli rywale) zabrali na etap ów biegówki…
Brakuje również wzmianek co z Kasią i Podulem (numer na plastronie 73). To nasi ostatni Mohikanie na krótkiej trasie, więc co żywo spieszymy z njusami, ale bezskutecznie nie z naszej winy. Trzymamy kciuki, choć wiemy już, że „czołówka się ustabilizowała” i w trójce brakuje naszego miksta przygodowego.

0903 Kilka Dodzwoniłem się do naszego szpiega z krainy dreszczowców (wymiennie X-54 lub J-23). Okazuje się, że mastersi adventurowcy około 2230 wyruszyli wczoraj na trasę narciarską. To już ostanie narty miały być. Miały, bo nie są. Bohaterowie są zmęczeni, to na pewno. Szacując siły nie wzięli na ten etap nart, gdyż nie były obligatoryjne. Podobno w rejonie owym, gdzie etap jest rozpisany brakuje nieco śniegu. Założenie więc może okazać się słuszne. Może też okazać się wręcz mordercze. Zobaczymy. Czekamy na wyniki. W kwestii rezultów z trasy speed – cisza. Nawet link się nie podświetla.

0851 Kilka wrzutek poniżej próbowałem nawoływać Bonczka naszego żonkosia. Ale widać małżeństwo mu nie służy zbytnio, bo w głowie się chłopaczynie trochę szuflady przetasowały. Po pierwsze wybrał się w podróż poślubną, co jest chyba najprzyjemniejszą ślubną konsekwencją. To byśmy byli w stanie mu wybaczyć, bo żona piękna (pozdrawiam Edytka!!!), więc kwestia komentarza nie wymaga i jest po prostu zrozumiała. Ale co on robi w tej podróży! Ech, karierę robi. Jak wiadomo, przebywa w Genewie. A tam, w mieście tym położonym dalekiej Szwajcarii znajduje się siedziba szwajcarskiego syndykatu broniącego za kilka miesięcy Pucharu Ameryki. Jadnak Panie Bonczku ostrzegam, że pukanie, dzwonienie do bram i szarpanie za klamkę Société Nautique de Genève może skutków nie przynieść żadnych to a żadnych. Otóż, Bonczku Drogi, cała ekipa żeglarska przniosła się do Walencji, gdzie odbędzie się oficjalna obrona Starego Dzbana. Do niedawna rezydowali w Dubaju, ale już się wakacje skończyły. Teraz Bonczku ciśnij do Hiszpanii. Tam jest Ernesto Bertarelli i spółka.
PS. Bonczek, ja tylko żartowałem!

Nocka czwarta i pierwsza Wiadomo oczywiście co dla kogo. Budzę się w tym 3Mieście, czytam oczami, wytężam wzrok i umysł i wierzyć mi się nie chce. Cały czas traktuję to jako plotkę, bo chyba ktoś ferment sieje przeokrutny. Po mocnym bardzo początku i trzecim miejscu po scorelaufie speedowcy rozpoczęli odcinek speedwayowy, czyli MTB. Wszystko byłoby nieźle całkiem, gdyby to był żart jakiś. W relacji na żywo organizatorskiej podano, że Igor z Koparką zejszli z trasy ze względu na przerastającą ich liczbę przebitych gum. Bez komentarza.
Tymczasem na metę trasy masters docierają pierwsze zespoły. Po 84 godzinach na trasie liczącej 430 km (po optymalnych wariantach podkreślam) zwyciężyli Artur Kurek, Agnieszka Zych, Piotr Hercog i Remigiusz Nowak spod znaku Speleo Salomon. Zgięty wpół gratuluję, bo to jest wyczyn mistrzowski co się zowie. Wpisowe na mistrzostwa świata w Szkocji mają już w kieszeni. Złoty medal. Szacun pełen. AR I ES PI I SI TI. Ktoż tak zaśpiewał śpiewnie ach któż? Na mecie Speleo pojawiło się pięć po północy, czyli za 55 pierwsza. Brygada owa może być tym bardziej dumna, dumniejsza, że Herci nie już skóry w jednym małowstydliwym miejscu, bo na piętę swoją narzekał niemal od samego początku. Srebro wywalczył drugi Salomon, ale Navigator w składzie Mirosław Szczurek, Justyna Frączek, Sławek Łabuziński i Andrzej Ulidowski. W Karpaczu pojawili się o 0330.
Jeśli chodzi o postępy naszej ukochanej Pattex Deuter Adventury – nie stwierdza się. Tylko dlatego, że na stronie zawodów tkwią na tym samym PK 37. Ponieważ kolejnych kratek nie zabarwiono na czerwono, wnoszę iż prą w ciągu dalszym w poszukiwaniu zdrowia i przygody. To się nazywa niedźwiedzie mięso! Wdawszy się w osobiste kalkulacje, strata do liderów na tym punkcie wynosiła ponad 20 godzin, więc zuchy nasze jeszcze trochę powalczą i miejmy nadzieję, że utrzymując tempo lub wręcz przyspieszając zjawią się z wieczora, choćby późniejszego, na mecie w Karpaczu.

2332 Coby się okazać konsekwentnym z konsekwencją godną braw wrzucam schemat trasy speed przekalkowany prosto ze strony www.adventurerace.pl, za co serdeczne cenkju wysyłam stąd.

schemat20trasy20speed.jpg
A bo się nam to należało.

2317 Tu na północy wróbelki ćwierkają, że w nocy ma PISgać niemiłosiernie wiatrem tam na połedniu. Szykuje się nocka niełatwa, ale dla pociechy naszych mastersów umiłowanych będzie krótsza od poprzedniem. Już od grudnia noce się skracają i będzie tak aż do czerwca, do dnia kiedy się noc z dniem zrówna. Ale my nie lubimy równości. Kiedyś byliśmy wszyscy równi. Z metra cięci, ale teraz się zmieniło. Co jeden to dłuższy cień kładzie. Ach, któż tak powiedziać, ach któż?
Ciekawy jestem, jak będzie funkcjonowała strona organizatora z wynikami spida. Żyjemy w czasach, kiedy za donosy można się tylko wstydzić, ale jeśli ktoś coś wie, to może donieść w charakterze komentatora. Nie będzie ten ktoś TW, tylko TK. Czyli tajny komentator. Mi się udało kilka razy takiego komentarza umieścić i byłem z tego dumny wielce. Tak wielce jak tylko ja mógłbym być…

2244 OK. Ja już w Trójmieście. Podróż ciężka, bo lało koszmarnie. Ale chyba nie o tym miałem… Ruszyli speedowcy, speederzy, naspeedowańcy, czy jak im tam. Po scorelaufie miejskim wrzucą nasze fajne chłopaki fajne plecaki i pognają dalej. Pierwszy ciekawy punkt to Zamek Chojnik. Igor jak zwykle był w bojowniczym nastroju. – Właśnie dostaliśmy mapy. Wszyscy siedzą i się w nie wpatrują, jakby tam było na co patrzeć – mówił trochę wcześniej. Potem jeszcze raz zadzwonił i przekierował moje ewentualne telefony do Koparki. Swoją drogą ciekawe to, czy znajdą czas na opowiadanie o wrażeniach. Czyli w jednym zespole, tak dodam dla przypomnienia, wystartował Igor Błachut i Robert Burak zwany Koparką. W drugim zaś Katarzyna Zając wraz z Podulem w niektórych kręgach bardziej znanym jako Jacek Podulka. Przypomniałem sobie jeszcze jedną rzecz, którą miałem napisać rano, ale jakoś zapomniałem. Kiedy właśnie rano Koparka robił jajecznicę, a Igor sprawozdawał, Poduł wtedy patrzył. Oczami. Na speeda wyruszyły 54 zespoły. Chyba frekwencja się nieco przerzedziła względem poprzeniej edycji. Jeśli mnie pamięć nie myli, ścigałem się podówczas z 59 załogami, ale może mnie mylić.
Z kolei mastersi według oficjalnych wyników zaliczyli już pierwszy punkt ostatniego etapu narciarskiego. Przypominam, że na samym dole tego posta znajduje się schemat trasy, więc możemy sobie dość szczegółowo uzmysłowić, gdzie oni obecnie napierają. Według moich kalkulacji mają przed sobą jeszcze narty owe (coś mały ten rysunek, ale chyba 25 km), rower (43 km), piechurstwo (18 km) i ostatnie rowerowanie, czyli dojazdówka (17 km). Mnie już od tego kalkulowania, ściskania kciuków, pisania, przespanych choć nerwowych nocy i w ogóle tego wszystko chyba globus łapie. W ogóle jakoś mi tak smutno i w ogóle. Tylko chyba Bonczek mnie rozumie. Bonczek, prawda?

1541 Krótki mesaż tekstowy: „Zeszlil z 34. Gonimy ich!”. Obława? To esemes, a co na wynikach?
Teraz to się organizom brawa należą na maksia. W końcu wyniki są w miarę na bieżąco. Według ich strony nasza kapela opuściła już PK 32, więc prawie się stykamy, prawie już możemy dotknąć, polizać, y, y, y… jeszcze tylko troszkę. Z PK 32 Adventura ulotniła się godzinę przed Napieraj.pl. Lepiej, żeby te poranne klopsy zaczęły działać, bo szykuje się dłuuugi finisz łby w łby. Na prowadzeniu fcionsz Speleo Salomon. Ścigają go dwa inne Salomony: jeden Navigator, a drugi Adventure Team. PK 32 to leśniczówka w Iwenicy (230. km, 430 m n.p.m.).

1255 Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dotarły do mnie nowe informacje. Czterej pancerni opuścili przed chwilą PK 32 (dokładnie o 1225) i kieruje się na Zamek Chojnik. Michałowi zaczyna działać żołądek. Twardy jest bestia. Zjadł kilka klopsików niewiadomej konduity i ich jeszcze nie zwrócił. Trawi je z rozkoszą, co można poczytać za sukces. Reszta zespołu również czuje się coraz lepiej. Przybąkiwali nawet coś o chęci pokonania podwójnej trasy bergsona…
Dziwi tylko jeden fakt. Co Oni robili przez trzy godziny na zaporze? Godzina 10 minut to był poza nimi najdłuższy czas na tym zadaniu specjalnym. Norma to około 40 minut. Ale trzy godziny? Nie mogę się już doczekać poetyckiej opowieści Kiełbasy. Narazie jednak jesteście skazani na moje grafomańskie wybryki.

1245 Młode Żbiki napierają aż im się uszy trzęsą. To fakt. Ostatnio widziano ich na PK 29, czyli w Perle Zachodu (242. km, 345 m n.p.m.). Byli tam skoro świt. Było to już blisko siedem godzin temu, więc znowu mogę domniemywać, że Adventura zrobiła już postęp, tym bardziej, że tuż po 0900 sms informował, iż skończyła ekipa już pieszy…
Zajmują ósme miejsce w stawce 11 ekip, które pozostały na trasie. Uszczupliło się grono masochistów. Wystartowało bowiem 21 zespołów.

1230 Życzenia z Gliwic się udzieliły i w Wawie pokazało się leniwie słoneczko. Trwało to krótko i wydawało się nieprawdą. Na trasie rajdu zdarzył się wypadek, któremu uległa panna z łotewskiego zespołu. Na stronie organizatora znów dowiadujemy się ciekawych rzeczy. Wiadomo już, że był wypadek i wiadomo, że zawodniczka trafiła do szpitala. Nie wiadomo jednak jak doszło do wypadku, choć wiadomo, że podczas etapu rowerowego. Współczujemy bardzo i zdrowia życzymy. Okazuje się, że Alida Abola (rocznik 1954) była jedną z gwiazd orienteeringu przełomu lat 80. i 90. Daty dokładnej nie pomnę, ale prawdopodobnie w 1989 roku wywalczyła brąz mistrzostw świata w biegu na orientację. Była jedną z niewielu postaci spoza Skandynawii, która liczyła się w czołówce światowej (czyt. europejskiej). Adventurerace.pl informuje również, że mają kłopoty z serwerem i stąd opóźnienia w przekazie wyników i relacji „na żywo”. Trzymamy kciuki za szybko dojście do normy.

0933 Gliwice miasto słońca – pozdrawiają zachmurzone Karpacz i Warszawę” – usłyszałem w słuchawce. Po chwili jeszcze: „Nie spać! Zwiedzać!” To trójca naspeedowana od rana, Igor, Koparka i Podul. Sytuacja w mieszkaniu Igora wygląda tak: Koparka przygotowuje jajecznicę. Oto co jedzą przyszli mistrzowie. Igor jednak zaznacza: „skład jajecznicy to jajka i masło. Żadnych tłustych i ciężkich składników”. Tyle ciekawostek z intelektualnej stolicy Śląska. Kasia już w Karpaczu. Jak tego dokonała? Nie mam zielonego pojęcia.

0906 Krótka wiadomość tekstowa: „Skończyli pieszy i wrócili na przepak C. Michał cały czas zwraca – jest bardzo słaby”. Niewiele tego, ale zawsze. Z tym Michałem coś niedobrze. Jak pamiętamy Kiełbasa już wczoraj słabował. Jeśli od blisko doby nie przyswaja pokarmu, jego organizm zaczyna po prostu odmawiać posłuszeństwa. Dla pocieszenia na adventurerace.pl cały czas Kiełbasa, Marcin, Mateusz i Nasza Masza tkwią na zadaniu specjalnym na PK 27. Czekamy, czekamy…

Nocka trzecia Zasnąłem niespokojnie. To co mi się śniło, przechodzi ludzkie wrażenie. Opowieściami służę przez telefon pod numerem 0-700… Pattex Deuter Adventura niczym nie zrażona idzie swoim tempem. Ostatnio widziano ich na PK 27, gdzie zmierzyli się z kolejnym zadaniem specjalnym. To zapora Pilchowice, która po prostu jest imponująca. Zadanie polega na pokonaniu gigantycznych zaporęczowanych schodów z dołu do góry. Mimo poręczówek zespoły wybierają inny wariant, „żywa drabina”, czyli podsadzanie i wciąganie członków. Drugi element zadania to zjazd na linach.
Niestety domyślić się o co chodzi w wynikach na stronie organizatorów nie sposób. Bo okazuje się, że Napieraj przybył na ten punkt jako pierwszy, po 38 godzinach, jeszcze przed Speleo. Naszym zawodnikom zaś zadanie zajęło -21 godzin. Może oni żartują sobie z kibiców? Aż pozwolę sobie to przekleić, bo ktoś gotowy jest mi nie dać wiary…

PK 27: Zapora Pilchowice (230 km, 340 m n.p.m)
zjazd na linie i wychodzenie po linie
MIEJSCE ZESPÓŁ CZAS PRZYBYCIA CZAS WYJŚCIA CZAS NA PUNKCIE
1 NAPIERAJ.PL (15)
38 h 56 min
2 FIRST ASCENT (10)
38 h 58 min
3 SPELEO SALOMON (21)
46 h 30 min 47 h 10 min 0 h 40 min
4 SALOMON NAVIGATOR (17)
47 h 19 min 47 h 58 min 0 h 39 min
5 SALOMON ADVENTURE TEAM (19)
48 h 37 min 49 h 25 min 0 h 48 min
6 ISC ADVENTURE TEAM (2)
53 h 6 min 53 h 54 min 0 h 48 min
7 TILAK/OPAVANET (12)
53 h 20 min 53 h 58 min 0 h 38 min
8 SALOMON/NUTREND CZ AR TEAM (11)
54 h 11 min
9 QUATRO (7)
54 h 58 min 56 h 5 min 1 h 7 min
10 OMJAKON SWEATERS (4)
55 h 49 min 57 h 11 min 1 h 22 min
11 PATTEX DEUTER ADVENTURA (20)
59 h 55 min 39 h 7 min -21 h 12 min

Może ja wstałem dziś lewą nogą? Chociaż, aby być zasadniczym, jeszcze nie wstałem i chyba rejestruję rzeczywistość. Widzę obraz w telewizorze. W Eurosporcie Finki zwobywają mistrzostwo świata w sztafecie 4×5 km, drugie Niemki, trzecie Norweżki. Komentuje mister Chruścicki. Wczoraj nic nie piłem, a przynajmniej nie nadużyłem. Sam już nie wiem.

2222 Będąc w permanentnej kropce próbuję kalkulować, bo nijak nie przechodzi przez mój rozum, co się dziać może z naszą kapelą, skoro wszyscy się poruszają a wg strony rajdu nasi stoją lub leżą, w każdym razie nie przemieszczają się. Moje kalkulacje zaprowadziły mnie do pewnego wniosku. Otóż jeśli zawodzi przepływ informacji i nasze żuczki faktycznie brną przez sudeckie przygody utrzymują tempo mniej więcej to samo i poruszają się półtorej godziny za Fińczykami. A więc nasi skandynawscy przyjaciele dotarli do schroniska Maciejówka (przepakowanie z rowerowania na piechurowanie) chwilę po 1800. Logika nakazuje mi napisać, że Adventura powinna się zjawić tam przed godziną 2000. Nie ma jednak sygnałów takowych. Nic nie wiadomo także, by nasi dzielni pancerniacy byli na PK 25. Sam już nie wiem jak wnioskować, by móc spokojnie zasnąć…

2141 Doprecyzowałem właśnie kwestie dojazdu speedowców do Karpacza. Igor jeszcze walczy z mechanikami rowerowymi, którzy sabotowali nieco zainstalowanie wózka od przerzutki w jego Authorze. Jak już pisałem Igor kima w Glajwic. Gdyby Igor nie był Warszawiakiem, na pewno by o sobie mówił chłopak z Glajwic. Na szczęście jest ze stolicy i koniec tematu. Glajwic zamieszkuje Podul. Speedowy partner Kasi Z. A więc tak: do wozu Koparki wrzucony zostanie ekwipunek, ale do czy Podul wsiądzie do białej strzałki czy do busa Koparki, tego nie wiem. Nie wiem też co z Kasią, bo biedactwo przyjeżdża autobusem podmiejskim do Wrocka skoro świt. Po ciemaku jeszcze. Ponoć ma sama kombinować w kwestii dojazdu do Karpacza albo Jelonki przynajmniej. A jeśli nie, nasze morowe chłopaki zabiorą ją około południa.

2051 Niusy sprzed dziewiątej są takie Pattex Deuter Adventura wyposażony w superplecaki od Deutera (jak sama nazwa wskazuje) dotarł do PK 24 umiejscowionego na Łysej Górze (190. km, 691 m n.p.m.). Tam oto znajduje się górna stacja wyciągu. Nasi załoganci wpadli tam i nie wyszli. Taki oto wniosek przychodzi do głowy po prześledzeniu wyników ze strony organizatora. Przybyli tam po 52 godzinach i 52 minutach napierania, czyli według moich mentnych wyliczeń tuż przed 1700. Dlaczego stamtąd nie wyruszyli jeszcze? Proponuję konkurs z nagrodami. Kto odpowie dostanie jaką nagrodę, obiecuję jakem Sindbad. Wierzymy jednak, że nasi szybkobiegacze postąpili jak pozostałe zespoły, a więc podbiwszy karty naparli w poszukiwaniu dalszych przygód. Nikt bowiem nie zostawał tam dłużej niż kilka minut. Damy szansę webmonsterom coby zweryfikowali i uaktualnili informacje. My czekamy spokojnie oddychając przez nos.

2051 Nasza strona musi cieszyć się popularnością niemałą, gdyż kolejny odzew wypatrzyłem (trudno nie było:). Otóż szefostwo strony organizatora czelendżu zimowego zmieniło flagę naszą z rosyjskiej na polską. Teraz dopiero nas duma rozpiera… Pełen szacun.

1900 A teraz ciąg dalszy lizaństwa i lanserki na maska. Otóż latającemu reporterowi strony adventurerace.pl chyba w zadowoleniu wielkim komplementami, które mu sprawiłem, opublikował drugą część rozmówki z Mateuszem Niedbałą. Oto ona:

[Reporter]- Jesteście właśnie przed etapem linowym, za wami etap rowerowy. Czy moglibyście coś więcej opowiedzieć o etapie rowerowym?
[Mateusz Niedbała]- Rowery zaczynały się bardzo fajnie. Zrobiliśmy 10 km po asfalcie, po czym następne 30 km zrobiliśmy po górach w śniegu. Przed nami kolejne rowery po asfalcie. Mamy ich 105 do zrobienia wiec mamy nadzieję, że dość szybko nakulamy tych kilometrów.
A teraz aktualnie robimy etap linowy. Kolega właśnie jest na moście a ja właśnie czekam na swoja kolej.
[R]- Zatem życzę bezproblemowego i szybkiego wejścia, powodzenia!

Panie rezyseze, bardzo nam się podobało. Bardzo!

1634 Koniec tego lizania się i lansowania. Teraz fakty z podróży, czyli to co lubimy najbardziej: mięso armatnie, krew na pokładzie… Nasza kapela PDA po 28-minutowej walce z zadaniem specjalnym na punkcie PK 23 ruszyła dalej. Zjazd i wyjście po linie nie trwało jakoś megakrótko, ale przynajmniej nie stracili względem Fińczyków żwawo uciekających przed naszymi zuchami. Fińczykowie mają około 1,5 godziny przewagi nad polsko-rosyjską ekipą Adventury (stężenie polskości w zespole wynosi 75 procent).

1629 Oto wywiad z Mateuszem Niedbałą z Pattex Deuter Adventura Teamu zamieszczony na adventurerace.pl:

Udało się również dopaść zespół Pattex Deuter Adventura:

[Reporter]- Jak wam idzie?
[Mateusz Niedbała]- dobrze. (cisza a po chwili gromki śmiech)
[R]- A cos więcej?
[MN]- Idzie druga doba, za nami półtorej godziny snu, ale jest super.
[R]- A etap rowerowy?
[MN]- Póki co to rowery targaliśmy. Dopiero druga część trasy jest już rzeczywiście rowerowa.
[R]- Jesteście o czasie planowanym na punkcie?
[MN]- oj, nie panujemy nad czasem. Nic nie planujemy. Po prostu jedziemy jak najszybciej i jak najsprawniej żeby zrobić jak najwięcej trasy a dnia.
[R]- Mieliście jakieś kontuzje?
[MN]- Nie. tylko drobne usterki, które nie przeszkadzają w kontynuacji raju.
[R]- Dzięki i jedzcie dalej!

Brawa dla lotnego reportera. Oby zdołał jeszcz gdzieś uchwycić naszych zuchów!

1403 Właśnie zakończyłem wcale przyjemną konwersację z Igorem. Osobnik ów obchodzi dziś urodziny Rocha (nieoficjalne, gdyż Groszek urodził się 29 lutego, a jak wiadomo taka data zdarza się jedynie co cztery lata – A WIĘC EVERYBODY SINGING NOW: HEPIBERZDEJ TUJU GROSZKU MALUTKI!), ale obiecuje, że się z kumplami z woja swojego syna nie nastuka na tyle, aby nie wsiąść około godz. 2000 do swojej białej strzały. O tej godzinie właśnie wyruszy w stronę Mieszka, skąd jutro o 2200 wystartuje trasa naspeedowańców. Igor planuje nocleg w rodzinnym Glajwic, gdzie ma dołączyć doń sir Koparka (trenejro nasz). Rano wraz z Podulem ścisną styrane treningami poślady i pojadą do Karpacza. Od momentu sparowania jutro mają być nierozlączni aż do samej mety speeda. Regulaminowo. Z Wrocka mają zabrać jeszcze Kasię i zapodać już bezpośrednio na miejsce przedsięwzięcia czelendżowego.

1345 Gieroje nasze zasługują na pochwałę. Właśnie skończyli zadania linowe na PK 22. Podobno poszły im dobrze, bo wykonanie zadania zajęło im dwie godziny, co wynikiem jest wcale niezgorszym. Kilka zespołów bowiem siedziało tam o wiele dłużej. Cześki jedni wisieli na tych linach prawie trzy godziny. Wyjaśniła się zagadka wspomnianych wcześniej przebitych gum. Awarie mieli Marcin z Mateuszem. Pocieli dętki w tunelu ponoć, a usuwanie usterki zajęło im 40 minut. Niestety Michałowi żołądek coś się nie spisuje i każdy posiłek kończy się efektownym pawiem. Może to bulimia? Podobno najlepiej trzyma się Nasza Masza. Na PK 22 pożywili się tradycyjnym polskim żurem, przegryźli chlebem nieczerstwym i popili wspaniałą herbatką erlgrejfajfoklok. Odpoczęli sobie nieco, by zaraz znów dosiąść swych mustangów i udać się w poszukiwaniu kolejnego zadania linowego przy PK 23. Adventura trzyma się na 9. miejscu i tracą mniej więcej 80 minut do Fińczyków.

1215 Się ich doczekaliśmy. Krótka relacja: „Michał właśnie się odpina i zaraz się przypnie gdzieś indziej”. Relacja niedosłowna. My za chwilę będziemy wiedzieć nieco więcej.

1015 Czekamy na naszych milusińskich na ZS ze spokojem. Tak samo spokojnie odnotowaliśmy kapitulację kolejnych zespołów. Ostatnim z zespołów, który się poddał jest Mountain Loghome Adventurers z Estonii. Lista zespołów, które pozostają na trasie zawęziła się do 15.

0948 Kryzys Marcina wiąże się z koniecznością zwolnienia tempa. M-Bojs, czyli Maszeńka, Michaś, Marcinek i Mateuszek spodziewani są na zadaniach linowych około przedpołudnia. Liderzy natomiast zakończyli już etap rowerowy i kimają obecnie w schronisku Maciejówka. Ale to nas zbytnio nie martwi, bo optymistą trza być. Po tym co dziś o świcie wydarzyło się na mistrzostwach świata w klasycznym nartowaniu w męskim wyścigu na 15 km z łyżwy wierzyć nam pozostaje, że Adventura rozpocznie długi finisz i ścignie jeszcze kilka teamów. Duch w narodzie nie ginie!

0907 Proszę bardzo. Krótka wiadomość tekstowa z trasy: „są na 21. Marcin osłabł. Mamy nadzieję, że mu przejdzie”. Przypomnijmy, że Marcin mega mistrz Polski w trybie awaryjnym zjawił się w Karpaczu, bo Sierioża zabolieł. Chociaż Marcin sam był chory, był rezerwowym, który akurat był najbliżej bazy rajdu i tak się przemieścił prawie przez przypadek. Z Warszawy.

Spieszę donieść, że PK 21 zlokalizowany jest na punkcie widokowym „Skały Mała Ostra” (151. km, 935 m n.p.m.). Nasze zuchy utrzymują 9. pozycję. Z czego duma nas rozpiera. Udają się obecnie na dwa następujące po sobie zadania specjalne. Pierwsze na PK 22 zlokalizowane jest przy Kolorowych Jeziorkach (162. km, 580 m n.p.m.). Tam będzie do wykonania wspinaczka, most linowy, zjazd na linie oraz wychodzenie po linie. W PK 23 zaś rajdowcy będą mieli do zrobienia Gruszkę, czyli stary kamieniołom w Wojcieszowie. Tam na nich czeka zjazd i małpowanie.

0810 Organizator raczył poinformować co tam słychać w zespole Pattex Deuter Adventura. Na Przełęczy Kowarskiej dętki odmówiły współpracy. Ile tych gum i komu, informacji brakuje.

Druga nocka No, tośmy se trochę pospali. Czas na śniadanko, telewizor włączę przy okazji, może jakiś serial miłosny będzie z doskonałą obsadą aktorską. Ech, komu by się chciało wychodzić z domu… Zwolnienie lekarskie to wspaniała rzecz!!! Lecz nie wszyscy mogą sobie pozwolić na słodkie lenistwo, o nie! Gdzieś w oddali walczy z brakiem widoczności, w trudzie i znoju pedałuje załoga Adventury. To druga noc rajdu, a ona bywa krytyczna. Ostatnie wiadomości od naszych napieraczy pochodzą ze strony zawodów: nasz zespół spędził siedem minut w tunelu kolejowym na Przełęczy Kowarskiej (skąd ja go znam?). Przybył na niego po 42 godzinach i 33 minutach od sartu. Czy może to ktoś za mnie policzyć, o której to było dokładnie? Kups, coś mi w nocy dzwoniło w telefonie. Sprawdzam, sprawdzam i cytuję: „Przyszli o 2245 (9. miejsce), przespali się i szykują do wyjścia. Na górze straszna zima – bardzo zimno i silny wiar. Narty też były ciężkie i z podchodzeniem pod górę. Towarzystwo zmęczone i z otarciami, ale bez kontuzji. Michałowi tradycyjnie marzną ręce. Masza spisuje się bardzo dzielnie. Następny odpoczynek planowany na TAC”. To była godzina 0112. Dobrze, że wiem o co chodzi. TAC to tranzyszyn aria numer C, czyli przepak po ludzku. Zerkam na schemat trasy. To po pierwszym etapie rowerowym. Nie chciałbym nikomu dnia popsuć, ale liczy on 105 km. Minimum.

Powróćmy na chwilę do reminiscencji sprzed roku. Ścigawszy się wówczas razez z Igorem B. na trasie speed za zadanie wyznaczono nam znalezienie dwóch punktów w tunelu owym. Jakoś tak dziwnie poszliśmy na skróty i wbiliśmy się w śnieg po same j… no, tam gdzie są przyczepy przywodzicieli. Jak to się nazywa? Coby nie było zbyt prosto mieliśmy przy sobie rowery. Przejście do tej dziury w górze było ciężkie, choć taka ciekawość mną jeszcze pchała. To była już końcówka rajdu. Miał być tunel, potem wjazd na Okraj, zjazd-zejście do sztolni kowarskiej, krucze skały i finito. W tunelu żywy lód i jakby nie kolce na oponach, chyba byśmy się na czterech poruszali. Punkty usytuowane w środku nasunęły nam pewne wątpliwości. Pytaliśmy się w duchu, w którą stronę tej rury jest bliżej. Wybraliśmy oczywiście tę niewłaściwą, bo szosę, z której tu zeszliśmy, widzieliśmy w odległej oddali wielce. Byłem bliski płaczu nie ukrywam, tym bardziej że śnieg nie robił się coraz płytszy, tylko wręcz przeciwnie. Gdyż sypał obficie. W końcu się udało dotrzeć do drogi, która miała nas na spokojnie poprowadzić na Przełęcz. Ale to tylko mrzonki były, bo śniegu spadło tyle w te dwie godziny, że jechać nie szło, za to iść szło. Ma się te wspomnienia:)

Ze wstępnych kalkulacji wnoszę, że nasi szybkonapieracze mają już za sobę teoretycznie 143 km – według „optymalnych wariantów”. Licząc na zwierzęcy instynkt nawigacyjny Marcina pewnie przebyli o wiele mniej.

2030 Najnowsze wieści z trasy, dotyczące teamu M-4 są takie, że właśnie podbili punkt nr 16 na Śnieżce i śladem ośmiu zespołów, które były tam już wcześniej, napierają w stronę przepaku. Uważny czytelnik wyciągnie z tego dwa wnioski: po primo, PDA ciśnie zgodnie z planem, po drugo, zajmuje dziewiąte miejsce. Wedle telefonicznej relacji, nic nikomu nie dolega, może poza drobnym sfatygowaniem ogólnym. Ponieważ zaś przesiadka na welocypedy odbędzie się w bazie, nasze zuchy zamiarowują uciąć drzemeczkę przed pedałowaniem, Wiadomo zaś, że jak nie pośpisz, to nie popedałujesz. Na trasie rowersowej w tym momencie są już trzy ekipy, wszystkie z Polski. Minie godzin kilka, dołączy do nich i czwarta. Ta rosyjska, znaczy.

1536 To się nazywa rasowe ściskanie pośladków. Napieracze z Adventury zapodali ostatni odcinek w mega tempie. Takie rzeczy podobno w rzeczywistości nie dzieją się wcale a wcale. A jednak, tym razem miało to miejsce. To zupełnie coś takiego jak sam nie wiem co. Nie ważne zresztą. Nasi szybkobiegacze górscy dali takiego czadu, że aż normalnie barambuły z rodzynami nie do końca miały czas zamarznąć. Otóż między PK 13 a PK 14 wyścigi miały miejsce konkretne. Górą nasi rzecz jasna, którzy z łydki zapodali po konkrecie. Dobra, teraz po konkrecie: wyprzedzili dwa zespoły fuzję duńską i frenczmenów z Francji. Adventurzyści dnia drugiego stali się dziewiątą ekipą, która opuściła PK 14. Teraz jedyna ekipa spod flagi rosyjskiej ma na celu wyprzedzenie dwóch teamów czeskich i fińskiego. Wot prikaz. Jeszcze jeden konkret. W tym miejscu chcieliśmy zdementować plotki (sprawdziliśmy u źródeł), że niejaki (czy też nijaki) Robert Mateja ma zamiar porzucić skoki narciarskie na rzecz rajdowania. To nieprawda. Będzie skakał dalej.

1520 Z prawdziwą przyjemnością zawiadamiamy, że organizatorzy stanęli na wysokości zadania i w końcu zamieścił flagę przy nazwie naszego teamu ukochanego, czyli Pattex Deuter Adventura. Dumni jesteśmy z tej flagi. Choć nasza duma ma plusy i minusy. Plusem jest sam fakt, że dumni jesteśmy, a minusem, że nie za bardzo. A to tylko dlatego, że organizator postanowił wkleić flagę Federacji Rosyjskiej, naszego północnego sąsiada. A może nie każdy jeszcze wie, że 1/4 naszego teamu pochodzi właśnie z importu rosyjskiego… Jakby się tak przyjrzeć uważnie, to w tej fladze rosyjskiej są polskie barwy. Tylko sierpa i młotka trochę brakuje. Mimo wszystko „razem sławimy imię Polski!”. Chciałoby się w tym miejscu zacytować Tymona z jego piosenki z płyty Kur jednej takiej dobrej, ale postanowiłem na chwilę zaniemówić.
Poza tym, uciąłem sobie pogawędkę z Moniką Kiełbasową, która towarzyszy naszym jurnym reprezentantom w Bergsonie owym. Widziała ich po raz ostatni po nartach, które ponoć dłużyły im się niemiłosiernie. Mamy jednak przyobiecane, że jak tylko chłopaki zejdą ze Śnieżki i zaatakują bazę przed rowerami dadzą nam relację pośrednio przy pomocy Moniki, znaczy się Monika zapoda nam telefonicznie wrażenia chłopaków o tym jak było.

1250 Kolejne niusy są takie, że nasza delegacja napiera w ciągu dalszym. Po 22 godz. i 39 minutach dotarli na punkt kontrolny numer 13. Mieli wówczas w nogach 90 km. PK 13 ulokowany jest na Szrenicy (1362 m n.p.m.). Załoga spędziła w schronisku 11 minut i naparła ze zdwojoną, miejmy nadzieję, mocą. W tym momencie tracili już do liderów około 5,5 godziny. Jeśli porównamy różnicę na PK 12 (schronisko Kamieńczyk, 87. km, 820 m n.p.m.) i PK 13 między wyprzedzającymi Adventurę rzekomo mocarzami z TSL Outdoor – La Clusaz nasi poruszają się nieco szybciej. Znaczy zmniejszają dystans. Jak się okazuje La Clusaz miało poważne kłopoty. Członkini naciągnęła pachwinę, zapewne podczas łyżwowania na nartach i zespół poddał się w drodze na Szrenicę.
Załoga PDA prze w kierunku Chatki AKT, w której byli już po zejściu ze Śnieżki. Tam jest PK 14. Jak dotąd dotarły tam cztery zespoły, a wyszły trzy. Na PK 15 na Szwedzkich Skałach (103. km) zaplanowany został odcinek: wspinaczka i zjazd na linie. Jak dotąd pojawił się tam tylko prowadzący zespół nr 21. Wykonanie zadania zajęło im 45 minut. Stąd już bliziutko do przepaku i etapu MTB, który ma liczyć 105 km.

Pierwsza nocka minęła na walce z nartami. Nasze zuchy pokonały trasę biegówkową w nieco ponad 7 godzin i właśnie ( a mamy 08.39) wyruszają na następny trekking, zajmując 12. miejsce. Wedle słów kapetana tima, czyli Michała, wszystko jest w porządku, choć narty „nieco nas podniszczyły”. Indagowany, o co konkretnie chodzi, wyznał, że wszyscy mieli kryzysy. Wszyscy – poza Maszą! Nastroje dobre, choć liderzy (Speleo) uciekli już daleko. Niebawem dowiemy się, jak naszym pójdzie pogoń. Biegówki rozpoczęły się na wspomnianym PK 7, czyli „U Rumcajsa”. Kolejne PK to: 8 – schronisko Chatka Górzystów (65. km, 860 m n.p.m.); 9 – został anulowany przez organizatorów (Kozi Grzbiet, Kozie Skały, 74. km, 933 m n.p.m.); 10 – Skalna Brama (81. km, 1005 m n.p.m.); PK 11, czyli przepak umiejscowiony był znowu „U Rumcajsa”. Stąd zaczynał się czwarty etap i drugi trekking, czyli odpinamy narty i zakładamy upragnione buty marszowe. Wykruszył się pierwszy zespół. Na PK 7 poddał się jeden z członków czeskiego Hi Tech

autor relacji: Dariusz Urbanowicz

Powiązane newsy

  • BWC 08 speedBWC 08 speed luty 2008 Łukasz Szumiec i Tomasz Leśniak (JSC Jasło) wygrali drugą dużą imprezę z rzędu; po tryumfie na MPAR’07 Speed, teraz okazali się najlepsi na krótkiej trasie Bergsona. Pokonali dystans w niespełna 19,5 godziny. Na drugiej pozycji finiszował Brubeck Risk Team (Maciek Tracz, Paweł Dybek). Występujący […]
  • Zjazd do bazy…Zjazd do bazy… Tak się kiedyś mówiło, kiedy człowiekowi odcięło fabrykę, nie miał sił, albo po prostu przesadził trochę z wyskokami potrunkowymi. W przypadku Kingi B. powrót do bazy to nic innego jak regeneracja po wyczerpującej aklimatyzjacji w obozie III na wysokości 7200 m... 9 maja Powrót bezpośrednio z trójki. Czuję jakby […]
  • Chirurdzy amatorzy ze wschoduChirurdzy amatorzy ze wschodu maj'2008 Zamberlan Adventure Trophy To ja tak tylko dla formalności post factum dodam, iż dwóch panów I-bojs, czyli Igor Błachut i Irek Waluga zwyciężyli w zawodach Zamberland Adventure Trophy w Wiśle. Reszta stoi jak stała. Znaczy w tekście poniższym stoi…Czytałem tekst kiedyś o gościu, którego znaleziono […]
  • Milion rowerów na autostradzieMilion rowerów na autostradzie Europejską Stolicą Kultury 2010 nie jest jedno miasto a cały region - Zagłębie Rury w Niemczech. Choć związane z tym faktem imprezy potrwają jeszcze do końca roku to jedna z nich już dziś obwołana została najbardziej spektakularną. Nic w tym dziwnego, bo wzięło w niej udział ponad trzy miliony gości, w tym milion […]
  • O wbijaniu raka, dziaby i każdym mięśniuO wbijaniu raka, dziaby i każdym mięśniu Kinga Baranowska dociera do obozu III. Położony jest na wysokości 7200 m. Łatwo nie było, oj nie... 7 maja Dojście do obozu III na 7200 m, no i oczywiście wszystkie związane z tym czynności typu kopanie platformy, rozbijanie namiotów, żmudne gotowanie itd. Ciężka dla mnie ta droga. Nie wiem o co chodzi: czy o […]
  • Kontratak antywirusowyKontratak antywirusowy Otwierasz lodówkę, a tam Team 360 Stopni. Proste. W weekend działo się nie tylko rakietowanie (z Flekmusem na czele), nie tylko kolarzowanie (z Darczem w tle). Również Marcin Krasuski postanowił się zmęczyć, co zostało barwnie utrwalone na cyfrowym celulojdzie przez Piotrka Silniewicza. Prezentujemy trzy foty, coby […]

Dodaj komentarz