> Niszczeje tor kolarski za 92 miliony

Niszczeje tor kolarski za 92 miliony

Jego budowa wzbudzała kontrowersje. Koszty przekroczyły budżet i nie pomyślano jak welodrom będzie funkcjonował w przyszłości. Długi rosły z dnia na dzień. Teraz jest jeszcze gorzej. W Pruszkowie nie ma ogrzewania, prądu i łączności. Niszczeje sosna syberyjska, którą wyłożono tor wewnątrz hali.

Gdy w 2003 roku ówczesny prezes PZKol Wojciech Walkiewicz wmurowywał kamień węgielny pod budowę ” swojego dzieła życia”, mówił, że nasz kraj potrzebuje takiego obiektu, a to dlatego, że do tej pory nie mieliśmy toru z prawdziwego zdarzenia. Od początku jednak, to co się przy nim działo wzbudzało wiele kontrowersji. W Polsce w tym czasie trenowało około 60 zawodników. Cena obiektu pierwotnie miała wynosić około 45 milionów złotych, a gdy oddawano go do użytku w 2008 roku okazało się, że łącznie inwestycja pochłonęła 92 mln! Łatwo obliczyć, że średni koszt budowy dla jednego kolarza wyniósł około półtora miliona. Od razu pojawiały się również głosy, że nie wszystko przy powstawaniu obiektu było zgodne z prawem. Na dodatek wątpliwości prokuratury wzbudziła budowa hotelu Victor, który stoi obok toru. Jak ustaliła prokuratura, Walkiewicz naraził przy jego powstawaniu związek na straty sięgające kilkuset tysięcy złotych.

Z końcem marca ubiegłego roku prezes podał się do dymisji, a zastąpił go Ryszard Szurkowski. Legendarny kolarz zastał w związku sytuację katastrofalną i po prostu nie wiedział, co z nią zrobić. Okazało się, że zadłużenie sięgało, co najmniej 10 milionów złotych. Połowa tej kwoty to zobowiązania wobec wykonawcy obiektu, a drugie to zadłużenie za media (woda, prąd, ogrzewanie, łączność). Na domiar złego z końcem 2010 roku wycofał się główny sponsor, bank BGŻ. Szurkowski po pół roku odszedł. Teraz w związku nie ma prezesa. Kolejne wybory mają się odbyć w marcu, ale chętnych na stanowisko dowodzenia nie ma.

Od ponad dwóch tygodni na obiekcie jest zimno, nie ma prądu. Młodzi kolarze trenują jednak i przy okazji niszczeje pokryty świetną sosną syberyjską tor. Jeśli jeszcze przez kilka dni nie będzie ogrzewania, to drewno straci gwarancję. W torze powstały już niebezpieczne szczeliny, które zagrażają bezpieczeństwu zawodników po nim jeżdżących.

Ratunkiem dla budowli mogłoby być jej przejęcie przez prywatnego inwestora. Taki pomysł miał prezes firmy CCC Dariusz Miłek. Chciał on kupić tor, ale gdy dowiedział się jak wielkie są długi  zrezygnował.

Utrzymanie miesięczne toru kosztuje około 150 tysięcy złotych, co rocznie daje prawie dwa miliony. Takich pieniędzy związek nie miał, a rzadko organizowane na obiekcie imprezy nie mogły zagwarantować utrzymania. Na dodatek hala jest przystosowana praktycznie tylko do kolarstwa torowego. W sumie jedyną imprezą, która odbyła się w arenie i nie miała związku ze sportem było rozdanie nagród muzycznych jednej ze stacji radiowych.

Teraz wszyscy w PZKOl czekają na wejście komornika. Tor jest wyceniany na około 50 milionów złotych. Być może jednak, gdy władze nad nim przejmie sąd, uda się obniżyć jego wartość do 15 milionów. Wtedy szanse na jego sprzedanie i tym samym pokrycie długów związku znacznie się zwiększą. Być może tor przejmie Skarb Państwa, ale Ministerstwo Sportu oczekuje przekonującego planu naprawczego, który może stworzyć dopiero nowy zarząd PZKol.

Miejmy nadzieje że obiekt w Pruszkowie nie podzieli losu zaniedbanego i całkowicie zapomnianego warszawskiego betonowego toru kolarskiego klubu RKS „Orzeł” przy ulicy Podskarbińskiej. Więcej o ciekawej i niestety trochę smutnej historii obiektu otwartego z wielką pompą w 1972 roku możecie przeczytać tutaj. Polecam też zapoznać się z garścią obecnych i historycznych zdjęć  jedynego istniejącego jeszcze w Warszawie toru kolarskiego – galeria 1, galeria2.

Powiązane newsy

  • Za ile na Everest? Ci, którzy już są, mogą porównać, czy nie przepłacili. Ci, którzy planują wejście w przyszłym roku, mogą przyjrzeć się kosztom. Poniżej uzupełniamy naszą tabelę z cennikiem wejścia na najwyższą górę świata, którą zamieściliśmy przy okazji wydania "Wszystko za Everest". Więcej znajdziecie w […]
  • Żużlowiec na dachu katowickiego SpodkaŻużlowiec na dachu katowickiego Spodka Tegoroczna zima wyjątkowo długo nie odpuszcza. Na bardzo nietypowy  pomysł wykorzystania tego faktu wpadł jeden z najlepszych polskich żużlowców, zawodnik leszczyńskiej Unii Jarosław Hampel, który wczoraj kręcił próbne kółka po śniegu na dachu katowickiego Spodka. Zdjęcia z tego niecodziennego wyczyny udostępnił […]
  • Nurkowa terapia wojennych weteranówNurkowa terapia wojennych weteranów Karaibska wyspa Bonaire po raz piąty zaprosiła amerykańskich weteranów wojennych na nietypową podwodną rehabilitację. Co roku w sierpniu Tutystycza Korporacja Bonaire wraz ze sponsorami zachęca ciężko okaleczonych weteranów wojny w Iraku i Afganistanie do spędzenia czasu na wyspie i aktywnego wypoczynku. Nurkowa […]
  • Konkurs na „Dajcie im popływać”Konkurs na „Dajcie im popływać” Zawsze myślałem o sobie jako o 80-procentowcu. Rzucam się z pasją w nową aktywność aż osiągnę 80% zaawansowania. Wyjście poza 80% wymaga zaangażowania, będącego już obsesją, a to do mnie nie przemawia. Kiedy już znajdę się u celu moich poszukiwań, przerzucam się na coś całkowicie innego; to prawdopodobnie tłumaczy […]
  • Smythe przed Ankerem. Ponoć. Frank Smythe, a nie Conrad Anker miał w 1933 r. pierwszy dojrzeć ciało George'a Mallory'ego u podnóża Everestu. Zdaniem jego syna było to to samo miejsce, w którym Conrad Anker znalazł je w 1999 r. Dowodem na odkrycie ma być list, który Smythe, uczestnik wyprawy na najwyższą górę świata wysłał w 1930 r. wysłał […]
  • Za 3 dni 350 mZa 3 dni 350 m 7 dni temu Ahmed Gabr, egipski nurek techniczny rozpoczął odliczanie do próby pobicia rekordu świata w nurkowaniu na obiegu otwartym i tym samym zejścia na 350 m. 18 września Egipcjanin zejdzie pod powierzchnię wody w okolicach miejscowości Dahab u wybrzeża Morza Czerwonego. Czy zejdzie? Nie wiadomo. Jest to […]

Dodaj komentarz